Assassin's Creed
#11
Mi też się pierwszy Assassin's Creed podobał. Lubiłem styl gry, oprawe itp. Ogólnie gre się fajnie przechodziło. Tylko co do w. PL to do dubbingu mogli się lepiej postarać. Chodzi mi aby włożyć więcej osób, a nie, że 1 osoba odpowiada za 5 postaci w grze.
Odpowiedz
#12
Wczorajsze wieczorne granie, zaowocowało przejściem drugiego miasta Acre. Muszę powiedzieć, że gra wydaje mi się schematyczna. Przechodzimy przez królestwo do kolejnego miasteczka, gdzie wykonujemy podobne zadania. Włazimy na wieże widokowe, żeby poznać topologię miasta i kolejne zadania, a potem je wykonujemy lub nie.
Po kolejnym mieście Jeruzalem, spodziewam się tego samego.
No i ciekawe czy później będzie coś innego? W sumie jestem dopiero na MemoryBlock 3, a jeszcze chyba ze 3-4 zostały, gdzie pewnie będą kolejne miasta.
No nic, przynajmniej skakanie po dachach i zadania, w tym ratowanie cywili, jeszcze mi się nie znudziły... :)
Vareliz, ja akurat mam wersje angielskie z PS Store, więc dubbingu nie mam.
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#13
W jedynce generalnie cała zabawa opiera się na tym samym :) AC to jest bardziej gra na krótkie posiedzenia, do zagrania godzinę dziennie. Jak się ją przechodzi ciągiem, grając na przykład cały dzień to może znudzić bo misje są jakby nie patrzeć bardzo podobne. Można się ratować chłonąc klimat gry, który jest naprawdę unikalny ;)
TheMichal -> Rave_PL
[Obrazek: Rave__PL.png]
PlayStation 4 / Testy samochodów / motoryzacja
Odpowiedz
#14
Dzisiaj udało mi się zakończyć moją przygodę z AC. Wydaje mi się, że spędziłem z grą coś ponad 15 godzin, ale ze względu na brak licznika trudno mi to bardziej oszacować...
Muszę przyznać, że gra ma ładną grafikę, fajne patenty, które są przyjemne tylko przez pierwsze 1-2 razy, a potem normalnie się nudzą, bo są prawie identyczne.
Na początku realizowałem wszystkie zadania główne i poboczne, ale przy kolejnych już mi się to znudziło i realizowałem tylko te, które były wymagane.
Końcówka gry dostarczyła mi wielu wku* momentów, których nie będę mile wspominał, ale wystarczyło chwilę ochłonąć, pomyśleć i obmyślić skuteczną technikę na zmasowany atak przeciwników.
Poza powtarzalnością zadań w każdym z miast, prezentowana fabuła była interesująca, a końcówka trochę zaskakująca. ;)
Generalnie gra przyjemna, ale powtarzalność popsuła całą zabawę.
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#15
Jeśli fabuła Ci się spodobała to koniecznie zagraj w drugą część serii - tam historia moim zdaniem jest nie mniej ciekawa (może troszkę gorsze czasy akcji są, ale ja jestem fanem czasów Krucjat więc wszystko inne miało przechlapane na starcie ;) ), a sam gameplay zdecydowanie bardziej urozmaicony. Gra jest świetna :)
TheMichal -> Rave_PL
[Obrazek: Rave__PL.png]
PlayStation 4 / Testy samochodów / motoryzacja
Odpowiedz
#16
Na pewno zagram, bo ją kupiłem w dwupaku z AC1, ale na razie przerzuciłem się na inną grę od tego samego studia, ale o tym w innym wątku... ;-)

Wysłane z Tapatalk 4...
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#17
Jedynka była dość spoko, ale bardzo szybko nudziło się podsłuchiwanie tych samych osób, oraz zabijanie "tych samych osób", jedynie Bossowie byli dość ciekawi, oraz fajny skin głównego bohatera (prosty, ale SUPER;))
Odpowiedz
#18
Udało mi się dobrnąć do końca wątku fabularnego "Assassin's Creed", który to udowodnił mi, iż Ubisoft potrafi robić gry trafiające w moje gusta. Jednocześnie jestem niezmiernie zawiedziony zakończeniem, które niczego sobą nie reprezentowało i pozostawiło wiele spraw niewyjaśnionych. Widać już wtedy autorzy przewidywali kontynuacje. :)

Całkiem nieoczekiwanie po włożeniu płytki do napędu konsoli przenosimy się do roku 2012 (obecnie mamy już ten rok za sobą, ale w momencie premiery gry była to niedaleka przyszłość). Głównym bohaterem uczyniono niejakiego Desmonda Milesa, z pozoru zwykłego i niezwracającego na siebie uwagi barmana, który pewnego dnia został uprowadzony przez korporację Abstergo Industries i umieszczony w tajemniczym laboratorium. Dowiadujemy się, iż ten młody mężczyzna nie jest wcale zwykłym barmanem, lecz potomkiem rodu skrytobójców należących do tajemniczego zakonu asasynów, którzy na przestrzeni wieków toczyli śmiercionośne boje z konkurencyjnymi templariuszami, a co chyba najgorsze ci drudzy są właścicielami wspomnianej wcześniej korporacji. Umieszczony w laboratorium Desmond jest im potrzebny do przeprowadzenia eksperymentu z wykorzystaniem specjalnego urządzenia o nazwie Animus umożliwiającego odczytywanie pamięci genetycznej - wspomnień naszych przodków, a w tym przypadku wspomnień przodków głównego bohatera, które mają naprowadzić templariuszy na trop tajemniczego artefaktu. Po wejściu do tego urządzenia Desmond, a razem z nim my, przenosimy się do roku 1191, czasów trzeciej wyprawy krzyżowej i wcielamy w Altaira, spokrewnionego z Desmondem członka bractwa asasynów, którego poczynaniami będziemy kierować przez zasadniczą część rozgrywki. Altaira poznajemy w trakcie jego misji rozgrywającej się w Jerozolimie, gdzie wspólnie z dwoma innymi asasynami ma za zadanie zdobycie artefaktu poszukiwanego w czasach współczesnych przez templariuszy. Niestety w skutek nieodpowiedniego i nieprzemyślanego zachowania misja kończy się fiaskiem, jeden z naszych towarzyszy ginie, a drugi traci rękę. Po powrocie do siedziby zakonu znajdującej się w Masjafie (stanowiącej w późniejszym etapie gry naszą bazę wypadową) stajemy przed obliczem naszego mistrza, Al Mualima, który degraduje go i zleca wykonanie misji mającej na celu jego odkupienie - ma za zadanie zabicie 9 wpływowych ludzi w Ziemi Świętej, którzy są odpowiedzialni za podżeganie ciągłych krucjat i tym samym cierpienia wielu ludzi. W tym oto momencie zaczyna się nasza przygoda, która przepełniona jest różnej maści intrygami i spiskami, których nie powstydziliby się zwolennicy teorii spiskowych. Jednocześnie historia przedstawiona w grze zawiera wiele niejasności, których niestety zakończenie nie wyjaśnia. Trzeba przyznać, że fabuła w "Assassin's Creed" jest bardzo istotnym i niezwykle udanym elementem, który zachęca nas do jak najszybszego ukończenia gry. Zawiera mocne sceny, działa na emocje i posiada wiele zwrotów.

Mechanika rozgrywki łączy w sobie elementy charakterystyczne dla kilku gatunków. Przede wszystkim wypadałoby nadmienić, iż jest to gra typu Free Roaming, czyli umożliwiająca swobodną eksplorację otwartego świata. Do tego celu wykorzystamy niesamowitą zwinność i akrobatyczne zdolności Altaira, który stał się kolejnym bohaterem gry wideo posiadającym umiejętność efektownego pokonywania przeszkód terenowych. Naprawdę ogląda się z przyjemnością z jaką gracją porusza się nasz asasyn, co jest olbrzymią zasługą bardzo płynnej animacji postaci. Wejść możemy na dach każdego budynku, a do dostania się na górę nasz bohater może wykorzystać niemal wszystkie elementy architektoniczne widoczne na ścianach - gzymsy, okna, niewielkie krawędzie, wystające cegłówki, belki etc. Do poprawnego korzystania z możliwości protagonisty potrzebne jest zapoznanie się ze sterowaniem, które podzielono na dwa tryby zawierające odmienne zestawy ruchów - ukryty i aktywny. Do tego pierwszego zaliczono akcje niepowodujące podejrzeń ze strony cywilów i strażników, które umożliwiają nam wtopienie się w tłum i zachowanie dyskrecji. Zmienić ten sposób zachowania się możemy za pomocą jednego przycisku - R1. Przytrzymywanie tego przycisku sprawia, iż zmienia się tryb sterowania z ukrytego na aktywny, a nasze postępowania staną się bardziej widoczne i zaczniemy zwracać uwagę innych przechodniów lub strażników. Od razu zmienia się kontekst akcji przypisanych do przycisków - przykładowo nie trzymając tego przycisku bohater porusza się powoli, a zabójstwa dokonuje w taki sposób, że dopiero po jakimś czasie (jak delikwent upadnie na ziemię) strażnicy zwrócą uwagę i zaczną poszukiwać mordercy (dzięki tym kilku sekundom uda nam się uciec), zaś w odwrotnym przypadku tj. trzymając R1 nasze działania będą efektowniejsze i zwykłe wbicie ostrza będzie poprzedzone dynamicznym skokiem i od razu zostaniemy zauważeni przez osoby postronne, które zaczną uciekać i pobudzą do działania patrolujących żołnierzy. Do oceny sytuacji pomocny jest wskaźnik statusu społecznego widoczny w lewym rogu, który wskazuje nam czy jesteśmy obserwowani przez jakiś świadków i jak nasze zachowanie odbierają. Kolor biały wskazuje, że nie musimy sobie zaprzątać głowy, gdyż w pobliżu nie ma nikogo (jak się można domyślić najczęściej będzie to spotykane na dachu) i nasze działania nie zostaną zauważone. Kolejnym stopniem jest kolor żółty, który pojawia się gdy jesteśmy przez innych obserwowani, ale nie wzbudzamy żadnych podejrzeń - zmieni się to gdy zaczniemy poruszać się z wykorzystaniem R1 np. wspinanie się lub biegnięcie sprintem. Ostatnim i najgorszym dla nas stopniem jest kolor czerwony, który najczęściej pojawia się wtedy, gdy straże są w pełnej gotowości np. kilkadziesiąt sekund temu uciekaliśmy przed nimi i teraz będą poszukiwali osoby w białym kapturze albo znajdujemy się miejscu strzeżonym, w którym nie powinno być cywili. Wówczas nie potrzeba zbytnio się wysilać żeby strażnicy zaczęli nas atakować, nawet poruszanie się w trybie ukrytym może nam nie pomóc. Na cale szczęście wykrycie nie oznacza tutaj końca gry, lecz zawsze możemy uciec z pola widzenia strażnikom, ukryć się i poczekać kilka chwil aż spraw ucichnie. Po alarmie nie należy jednak powracać w rejony, w których narozrabialiśmy, ponieważ jeszcze przez jakiś czas strażnicy będą tam przygotowani na nasz powrót. Widać, że głównym założeniem gry jest działanie w ukryciu i wykorzystywanie zdolności akrobatycznych Altaira - poruszając się po dachach unikamy tłumów, nie tylko ze względu na świadków, ale również na fakt, iż przeszkadzają oni w uciecze. Ludzi po ulicach chodzi naprawdę dużo i każde zderzenie się z nimi nas spowalnia lub co gorsza może doprowadzić do przewrócenia się. Wszelkie elementy wspinaczkowe pokonujemy dzięki wykorzystaniu dobrodziejstw trybu sterowania aktywnego. Wracając jednak do kwestii poruszonej na początku tego akapitu, to prócz elementów sandboksowych uświadczymy tu, jak już wspominałem elementy skradankowe, zręcznościowe oraz walkę, która opiera się na umiejętnym stosowaniu kontr. Tutaj dochodzi do małego zgrzytu spowodowanego przez fakt, iż wrogowie atakują nas opieszale. Wygląda to naprawdę komicznie jak kilku strażników stoi wokół osoby naszego bohater, wpatrują się przez kilka sekund i dopiero wtedy jeden z nich wyprowadza cios. Dobrze przeczytaliście - jeden z nich, ponieważ wrogowie atakują pojedynczo. Wbrew pozorom walka jest wymagająca, ponieważ zdarzają się przeciwnicy, których pokonać można wyłącznie po kontrataku, a żeby to dokonać trzeba przytrzymywać blok (w tym przypadku R1) i w momencie wyprowadzania ciosu przez przeciwnika wcisnąć [kwadrat]. Trzeba odpowiednio wybrać moment, bowiem zbyt późne lub zbyt wczesne podjęcie się kontrataku powoduje, że się odkrywamy i zostajemy trafieni przez miecz wroga. Prócz zwykłego miecza wykorzystamy również gołe pieści, noże do rzucania oraz ukryte ostrze - główną broń zabójcy.

"Assassin's Creed" bez wątpienia zalicza się do grona gier stworzonych z rozmachem. Każde z trzech miast (Jerozolima, Damaszek, Akka), w których przyjdzie nam działać, a także inne miejscówki (siedziba asasynów w Masjafie lub tzw. Królestwo, czyli lokacja, po której się poruszamy między poszczególnymi miastami) zostały wykonane z dbałością o najdrobniejsze szczegóły i w charakterystyczny dla siebie sposób (inny styl architektoniczny). Duża w tym zasługa przepięknej oprawy audiowizualnej, w której przede wszystkim urzekła mnie odległość dorysowywania się obiektów. Wdrapywanie się na liczne obiekty widokowe (najwyższe budynki w mieście) celem zsynchronizowania mapy to nie tylko formalność, lecz czysta przyjemność, bowiem można podziwiać ogrom pracy jaką musieli wykonać graficy. Nie można też zapomnieć o dźwiękowcach, a zwłaszcza osobach odpowiedzialnych za muzykę. Przywiązanie do detali można również zaobserwować w poruszających się po ulicach postaciach oraz naszych przeciwnikach, którzy w zależności od miasta, a właściwie zamieszkującego w nim narodu posiadają odmienne uzbrojenie i wygląd. Naprawdę przyjemność eksterminacji wrogów jest o tyle lepsza, im z większą pieczołowitością i przywiązaniem do klimatu gry zostali wykonani. Muszę w tym miejscu nadmienić, iż bardzo lubię średniowiecze i "Assassin's Creed" może mi się tak podobać właśnie z samego faktu, w jakich realiach się rozgrywa. W kategorii "rozmach" trzeba też rozpatrywać ilość postaci widocznych na ekranie, co widoczne jest w głównej mierze w zatłoczonych ulicach. Nie trzeba chyba mówić jak bardzo przeszkadza to w ucieczce (widok tracącego równowagę Altaira i upadającego na ziemię nie jest niczym przyjemnym). Na całe szczęście nie jest to jedyna droga ucieczki, a chyba domyślacie się, która jest właściwsza. Tłumy mogą nam przeszkadzać także w czasie wykonywania niektórych zadań, a także mogą powodować, że zaczniemy zwracać na siebie uwagę. Aby tego nie zrobić, prócz unikania wykorzystywania wspominanego przycisku R1, możemy też korzystać z [kolko], za pomocą którego w grzeczny i delikatny sposób odsuwamy spacerujące osoby, a już przede wszystkim te, które coś niosą, bowiem opuszczenie przez nich niesionych przedmiotów powoduje hałas i niechciane tak bardzo zakłócenie naszej dyskrecji.

Na czym opiera się rozgrywka? Ano rzeczywiście jest pewien widoczny schemat, aczkolwiek w odróżnieniu do osób, które się w tym temacie wypowiadały nie czułem znużenia - klimat i fabuła zrobiły swoje. Przechodząc jednak do rzeczy ów schemat prezentuje się następująco - w siedzibie asasynów odbywamy odprawę u swego mistrza, Al Mualima, który mówi nam kogo mamy zabić, następnie udajemy się na konną przejażdżkę do lokacji o nazwie Królestwo i odbywamy podróż do miasta, w którym znajduje się nasz cel. Będąc już przed bramami miasta musimy się dostać do jego środka, a gdy nam się uda musimy pójść do biura asasynów i porozmawiać z jego kierownikiem, który zdradzi nam miejsca, w których powinniśmy się rozejrzeć. Rozpoczynamy śledztwo składające się z kilku dochodzeń - nie musimy kończyć wszystkich, z reguły trzeba było zakończyć dwa-trzy dochodzenia. Żeby wykonać dochodzenia trzeba udać się do odpowiedniej dzielnicy w mieście i wdrapać się na punkt widokowy, dzięki czemu zsynchronizujemy mapę i doprowadzimy do pokazania się ikonek zadań do wykonania znajdujących się w okolicy tego punktu widokowego. Jednocześnie na mapie zostają zaznaczone pozostałe punkty widokowe, na które możemy się wdrapać (pierwszy nie jest zaznaczony, więc sami musimy się domyślić, który budynek może pełnić jego funkcję, ale nie ma się czym martwić - tego typu budowle są charakterystyczne). Oczywiście istnieje możliwość znalezienia tych zadań bez konieczności wspinaczki, ale musimy samodzielnie porozglądać się po mieście i znaleźć się w strefie zadania. Jeżeli już mowa o zadaniach to spotkamy się z niewielką ich różnorodnością, bowiem są ich tylko cztery typy. Zacznę od najłatwiejszego, czyli podsłuchiwania, które opiera się na tym, iż trzeba usiąść na ławce podsłuchać rozmowę na temat naszego przyszłego celu. Drugim typem zadań jest przesłuchiwanie, czyli mówiąc kolokwialnie pobicie osoby celem wyłudzenia od niej informacji (trzeba używać pięści). Takimi osobami są osobnicy wygłaszający przemowy, nie sposób ich nie poznać. Trzecim typem zadań jest kradzież kieszonkowa. Po wysłuchaniu rozmowy musimy iść za daną osobą i niepostrzeżenie zwinąć jej jakiś ważny dla przebiegu zabójstwa przedmiot - najczęściej list lub mapę. Na koniec pozostawiłem zadania od informatorów, które nie rzadko są o wiele trudniejsze od tych wcześniejszych. Sam spotykałem się najczęściej ze zleceniami zabójstwa na czas (zabicie kilku oddalonych od siebie przeciwników i powrócenie do informatora bez zwrócenia na siebie uwagi). Po wykonaniu minimalnej ilości dochodzeń musimy powrócić do biura asasynów, gdzie Altair składa swój raport kierownikowi, który udziela mu pozwolenia na podjęcie się zadania. Teraz musimy udać się do miejsca oznaczonego na mapie, najlepiej wcześniej przeanalizować drogę ucieczki i przygotować się do niej poprzez usunięcie łuczników na dachach, by w końcu podjąć się próby dokonania zabójstwa. Muszę przyznać, że niezmiernie podobał mi się motyw rozmowy z umierającym na naszych rękach przeciwnikiem.

Chciałbym jeszcze zabrać głos w sprawie wad tej produkcji - mianowicie w pewnym sensie jest nią polska wersja językowa, która odstaje swoim poziomem od reszty produkcji. Nie jest to beznadziejny dubbing, ale do ideału mu daleko (porównując go ze wcześniej ograną przeze mnie grą, czyli "Risen 2: Mroczne Wody" można powiedzieć o różnicy co najmniej dwóch klas). Zastrzeżenia można mieć do postaci stanowiących tło, czyli przemieszczających się po mieście cywili, które zdubbingowało zbyt mało osób, bo powtarzalność głosów jest zatrważająca. To samo tyczy się głosów walczących z nami przeciwników, ale najbardziej dziwił mnie fakt, że niektórzy mówili też po francusku i chyba po arabsku. Nie wiem czym to było spowodowane, czy było to niedopatrzenie, czy być może jest to działanie zamierzone, ale nie obyło się bez negatywnego wpływu na klimat - wyobraźcie sobie, że walczycie z grupką przeciwników, w której usłyszeć można różne języki. Na całe szczęście główne postacie zdubbingowano na bardzo wysokim poziomie, aczkolwiek tutaj też nie obyło się bez błędów - mianowicie zdarza się, że kwestie odtwarzane są bardzo szybko, musi to być jakaś usterka spowodowana przez montażystów. Oprócz nierównego dubbingu można doczepić się również elementów, które miały budować klimat, czyli wszędobylskich i przeszkadzających nam żebraczek czy osobników chorych psychiczne, którzy bez przyczyny popychali naszego bohatera - najbardziej irytowało mnie to, gdy popchali mnie na strażników, którzy z tego powodu zaczęli mnie gonić (irytacja była dwukrotna, gdy doszło do tego w czasie misji zabójstwa zleconej przez informatora). Żebraczki przeszkadzały mi natomiast w trakcie misji kradzieży. Pomysł fajny, aczkolwiek trochę irytujący, bo żebraczek było naprawdę sporo - raz goniły mnie aż TRZY takie panie, co gorsza wszystkie posiadające te same polskie głosy (niezwykle irytujące).

Słowem podsumowania będę zmuszony do powtórzenia moich słów z początkowej części wypowiedzi - jest to kolejna gra spod znaku Ubisoftu, która przypadła mi do gustu, co więcej jest to tytuł twórców "Prince of Persia: The Sands of Time", aczkolwiek mimo pewnych podobieństw (m.in. bohater-akrobata i klimaty bliskiego wschodu) nie są to takie same gry. "Assassin's Creed" to solidny kawałek kodu, z którym miałem okazję się zmierzyć w tym roku, a pozytywny jej odbiór to w gruncie rzeczy zasługa fabuły i klimatu, który jest mi bliski.
[Obrazek: PaultheGreatPL.png]
Odpowiedz
#19
Zacnie opisałeś gameplay i po lekturze Twojego posta jestem już spokojny o jakość pierwszego Assassyna. Co by nie gadać, to ta seria jest jednym z głównych symboli odchodzącej generacji. Posty piotrosa zarzucające grze schematyczność i wynikające z tego znużenie dopadające gracza, mocno mnie zaniepokoiły i skutecznie obniżyły zainteresowanie początkami sagi o skrytobójcach. Każdy ma prawo do własnego zdania. Fajnie, że Ty przedstawiłeś swój punkt widzenia.

Akapit traktujący o fabule czytałem ze szczególnym zaciekawieniem. Intrygująco jest to wszystko zarysowane. Nie sądziłem, że konkretnie ta gra może fascynować pod względem fabularnym. Do tej pory miałem inne wyobrażenia na ten temat.

Również mam słabość do gier od Ubisoft’u. Do tej pory z każdym tytułem tego developera bawiłem się znakomicie i ich produkcje jawią mi się jako wyjątkowo grywalne. Zapewne kiedyś zacznę swoją przygodę z serią o skrytobójcach. Propsy Paul za opasłego pościaka.
[Obrazek: Kraszuuu.png]
Odpowiedz
#20
Assasin's to jeden z tytułów, który powinien zagościć w mej pamięci na dłużej. Może nie jestem do końca obiektywny, gdyż nie miałem do tej przyjemności grać w tego typu szpile na konsoli siódmej generacji , jednak po rozpoczęciu rozgrywki zostałem oczarowany światem jaki został oddany graczowi do dyspozycji, miasta które przemierzałem prezentowały się pięknie, szczególnie rajcowały mnie widoki z punktów widokowych i tzw. ,,skoki wiary" Do tego fabuła wessała mnie totalnie, tak że płyta z grą nie wychodziła ani na chwile z konsoli. Klimaty średniowieczne, wyprawy krzyżowe, dokładnie odwzorowane miast/zamków bardzo mi się spodobały do tego historia przodka Desmonda Milesa doprowadziły, że nie odchodziłem nawet na moment od telewizora.

Grając Altairem początkowo zgłębiałem mechanikę gry, która przypomina bardzo tytuł taktujący o przygodach księcia Persji i przez większość gry miałem wrażenie, że nim się poruszam z dodatkowymi umiejętnościami skrytobójczego zabijania. Także osoba, która ma już za sobą tą serię nie powinna mieć zupełnie problemu z mechaniką gry. Misje są zaprojektowane dosyć fajnie, jednak stałe powielanie tych samych schematów zaczęło mnie już w pewnym momencie nużyć i sprawiało uczucie monotonni. Otóż zbieranie informacji na temat każdego celu przebiega tak samo, gracz spotyka się z asasynem rezydentem w danym mieście, otrzymuje od niego dokładne instrukcje, a następnie zbiera informacje na temat celu. Wisienką na torcie pozostają same misje eliminujące cel, dla których przez większość czasu męczyłem się z tymi zadaniami rozpoznawczymi.

Ogólnie gra prezentowała się dobrze, jedną może taką rzucającą się rzeczą jak dla mnie była walka z kilkoma przeciwnikami, która nie różni się niczym od walki pojedynczej, gdyż walcząc z kilkoma oponentami i tak do walki z nami podchodzi każdy z osobna. Tytuł niewątpliwie ma coś w sobie i jest zapoczątkowaniem czegoś nowego na rynku, serię którą każdy szanujący się gamer powinien zaliczyć. :D
[Obrazek: boven14-_.png]
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Assassin's Creed: Brotherhood PaultheGreat 3 2378 14-03-2019, 21:02
Ostatni post: PaultheGreat
  Assassin's Creed III - Opinie Mr.Q 1 2844 30-06-2013, 13:20
Ostatni post: BerserkerDevil
  Assassin's Creed II Kratos 2 2800 08-08-2012, 16:06
Ostatni post: mrsony

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości