Liczba postów: 2837
Liczba wątków: 188
Dołączył: 27-08-2011
Zawsze mnie zastanawia sens takiego czegoś - gramy dla przyjemności gry czy dla hmm rekordów?
Nic dziwnego że potem w mediach jest nagonka na graczy i dziwne teorie.
Liczba postów: 682
Liczba wątków: 88
Dołączył: 26-07-2010
E, tak samo można powiedzieć o grach typu tetris, czy np wyścigówkach. W obu chodzi tak na prawde o to, żeby bić rekordy. Jedno nie wyklucza drugiego. Takie bicie rekordów widocznie może komuś sprawiać przyjemność.
Liczba postów: 335
Liczba wątków: 4
Dołączył: 12-04-2013
Nie rozumiem takich "graczy" - w takim podejściu do sprawy nie ma żadnej frajdy z gry przecież :/
Ja nie widzę w tym niczego złego. AdamAK to z pewnością zagorzały fan serii GTA, który każdą część zna na pamięć. Dlaczego miałby tego nie wykorzystać? Życzę mu powodzenia. 3h do końca.
Edit:
Oglądam jego relację i widzę, że gość wszystkie misje robi jakby automatycznie :D Zna najdrobniejsze szczegóły każdej z nich. Mapa gry też zdaje się nie mieć przed nim tajemnic...
Liczba postów: 1693
Liczba wątków: 89
Dołączył: 28-11-2010
Nie zgodzę się z tą tezą @TheMichal.
Osobiście nie jestem speedruner’em, ale regularnie zdarza mi się przechodzić gry kilkukrotnie, albo zaliczać bardzo wymagające czasówki. Te kolejne przejścia siłą rzeczy idą mi o wiele szybciej i jest to swoistego rodzaju speedrun. Nie robię tego dla żadnych rekordów, ale tylko i wyłącznie dla własnej satysfakcji i przyjemności płynącej z takiej techniki grania. Dotyczy to z reguły gier, w których rozwinięte są elementy zręcznościowe (np. Crash Bandicoot, God of War, Prince of Persia).
Przechodząc pierwszy raz tego typu produkcje czuję się nie do końca pewnie. Regularnie spadam w przepaście, walczę niezdarnie, wykładam się na sekwencjach skoków. Kolejne przejścia wiążą się ze znajomością lokacji, sterowania, taktyki na przeciwników, czy sposobów na pokonanie dłuższego fragmentu wymagającego zręczności. Wówczas automatyczna wręcz, płynna, dłuższa gra bez „skuchy” daje mi mnóstwo satysfakcji.
Pamiętam, że swego czasu nie mogłem sobie poradzić z Królem Barbarzyńców na poziomie titan w God of War II. Z desperacji zajrzałem na YouTube jak to robią lepsi. Byłem pod ogromnym wrażeniem tego, co w grach z serii GOW potrafi robić gracz znany w sieci jako Shinobier. Wówczas był to jeden z najlepszych graczy na świecie. Jego taktyka na Króla, po obejrzeniu filmiku, wydała mi się w pierwszej chwili niewykonalna do zrealizowania. Zawziąłem się jednak. Przełamałem swój „strach” przed tym bossem i mniej więcej walczyłem (zapewne bardziej mniej, jak więcej :P ) tak jak Sginobier. King padł, a ja czułem się spełniony. Najwięcej satysfakcji dała mi totalna młócka, kiedy to Król był w swojej gigantycznej formie. Wówczas ledwo wyrabiałem, bo tempo walki było mordercze. Dzięki takim akcjom wiem, że masochistyczne podejście do gier (a takie prezentują gracze robiący speedrun’y) może być wysoce rajcujące.
Nie jestem fanem GTA, nie wiem z czym to się je, dlatego też konkretnie co do tego przypadku nie potrafię się ustosunkować.
Liczba postów: 4402
Liczba wątków: 1670
Dołączył: 11-04-2008
jadcorben napisał(a):Nic dziwnego że potem w mediach jest nagonka na graczy i dziwne teorie.
To nie do końca tak. Przecież inne grupy, jak choćby kinomani też robią sobie np. maratony, gdzie dniami i nocami oglądają filmy do odpadnięcia ostatniego widza. To myślę akurat nie ma nic do rzeczy. A dlaczego to robi? No oczywiście, żeby być sławnym w internetach. Chce to niech bije sobie, co tam lubi, mi nie przeszkadza.
You wanna play games? Okay, I'll play with you. You wanna play rough? Okay! Say hello to my little friend!
Liczba postów: 2159
Liczba wątków: 62
Dołączył: 15-04-2012
Przeciez bicie wielkich rekordów samo w sobie sprawia nielada satysfakcję.
________________
Tapnięte z iPhone 3GS
Liczba postów: 880
Liczba wątków: 14
Dołączył: 30-07-2013
TheMichal napisał(a):Nie rozumiem takich "graczy" - w takim podejściu do sprawy nie ma żadnej frajdy z gry przecież :/
Podobnie jak niektórzy ja również jestem zdania że takie czasowe przejście gry jest dowodem na to że ma się ją w jednym paluszku i bez zająknięcia przechodzi się na najwyższym poziomie - i to jest frajda, nawet pooglądać kogoś w akcji jest miło :)
Kiedyś dawno temu jak coś się zrobiło w 100% idealnie wyskakiwał wielki napis PERFECT :P
Liczba postów: 335
Liczba wątków: 4
Dołączył: 12-04-2013
A ja wciąż będę się upierał, że speedruny w grach typu GTA są bez sensu (dla mnie :) ). Nie wątpię, że osobie przechodzącej grę w ten sposób sprawia to frajdę, jednak dla mnie np. w GTA pomijanie wszelkich cut-scenek, lecenie na łeb na szyję jest wypaczeniem sensu tej gry, opartej na fabule (nawet przechodząc grę za 5 razem można jakieś smaczki wychwycić) i zamiast cieszyć się gameplayem, tym, że jedzie się po drodze a na horyzoncie jest piękny zachód słońca, to w głowie ma się jedną myśl "szybciej, nie mam czasu".
Masterowanie gry jest super, sam też lubię odpalić niektóre gry na najwyższym poziomie trudności i wyciskać z nich wszystko co jest, ale ciśnięcie tylko po to, żeby zmieścić się w jakimś limicie czasu z jej ukończeniem - to do mnie nigdy nie trafi :)