Hej. Jeśli to czytasz to znaczy, że jesteś zarejestrowanym użytkownikiem naszego forum. Kliknij tutaj aby się zarejestrować i w pełni korzystać z forum.

Assassin's Creed: Bloodlines
#1
[Obrazek: 958338_137497_front.jpg]

Tytuł gry: Assassin’s Creed: Bloodlines

Wydawca: UbiSoft

Gatunek: Przygodowe

Rok wydania: 2009


Assassin’s Creed jest jedną z tych serii, których unikałem jak ognia. W sumie zastanawiam się nad tym zjawiskiem i wychodzą dwie możliwości. Albo nie lubię gatunku, który reprezentuje za sobą ta seria (i analogicznie Prince of Persia), albo mam jakieś uprzedzenia do Ubi Softu. Jednakże przyszedł czas, abym zapoznał się z jedną z największych marek konsol VII generacji i zgłębił przygody Altaira, tym razem w wydaniu na PSP. Jak się sprawuje kieszonkowa wersja gry? O tym przekonamy się pod koniec tej recenzji.

Wypadałoby na początku powiedzieć, czym tak naprawdę jest Assassin’s Creed. Otóż gra prezentuje ze sobą niezłe wymieszanie skradanki i gry zręcznościowej. Sterując naszym skrytobójcą, będziemy eliminować kolejne ofiary, przemykając się niepostrzeżenie między strażami oraz wykonując różne akrobacje, biegając po dachach miast, w których się znajdziemy. Głównym bohaterem gry jest Altair – asasyn mający na celu wybicie niedobitków zakonu templariuszy, którzy uciekli do Cypru mając na celu pewien artefakt nazywany Rajskim Jabłkiem. Wspominając o fabule, trzeba także powiedzieć, że w grze sporo krwi napsuje nam Maria, kochanka zabitego w pierwszej części gry Roberta de Sable. O tyle fabuła jest dobra, że oprócz głównego wątku, mamy właśnie jej postać, która od samego początku gry wzbudza zainteresowanie gracza, poprzez swoje nietypowe postępowanie, którego szczegółów nie będę Wam ujawniał.

Cała gra składa się z siedmiu „bloków pamięci” czyli tak jakby epizodów. Każdy z nich jest poświęcony innej osobie, którą trzeba oczywiście zlikwidować. Większość zadań będziemy otrzymywać od osoby, która akurat jest właścicielem danej kryjówki i występuje przed Altairem w imieniu Resistance – organizacji partyzanckiej, walczącej z templariuszami. Przed tym jednak, zawsze lepiej mieć garść informacji o danej osobie, co by nie szukać po omacku, więc będziemy się spotykać z różnymi osobami w celu rozmowy. Zazwyczaj są to bardzo ważne osobistości, dlatego oddziały templariuszy nie śpią i cały czas mają oko na wszystko co się dzieje. Co za tym idzie często aby z kimś porozmawiać, najpierw trzeba będzie znaleźć sposób na wyeliminowanie poszczególnych jednostek w taki sposób, aby inne się o tym nie dowiedziały. I tak kłębek po kłębku aż w końcu będziemy mogli zaczepić osobę w celu ostatniej rozmowy w jej życiu.

Poruszać się będziemy po dwóch cypryjskich miastach – Limassol i Kyrenii. Nie powiem, lokacje są bardzo klimatyczne, ludność to czyste średniowiecze, na sobie bardziej łachmany aniżeli zwykłe ubrania, budowle dobrze zaprojektowane, zwłaszcza na dachach, gdzie jest obfitość różnych przejść, desek dzięki czemu możemy obserwować życie mieszczan oraz przyszłych ofiar z góry. Miasta nie są wielkie, przez co poruszanie się po nich nie sprawia większych problemów, chociażby dzięki bardzo intuicyjnej mapie, która nieraz w grze uratuje nam skórę. Warto czasami rozejrzeć się po mieście, gdyż możemy w wielu miejscach znaleźć monety, za które będziemy mogli kupować ulepszenia do zbroi Altaira takie jak możliwość zwiększenia ilości noszonych sztyletów, bądź większe prawdopodobieństwo ciosu krytycznego. Życie miasta to także po części templariusze, którzy cały czas obserwują nasze poczynania. Nie warto przy nich biec, zachowywać się podejrzanie czy zaczepiać przechodniów, gdyż mogą nas rozpoznać.

Możemy wtedy rozpocząć ucieczkę, ale to by nie było zachowanie godne prawdziwego mężczyzny. Zwłaszcza, że pionki Boucharta (przywódcy templariuszy na Cyprze) nie stanowią żadnego problemu, gdyż w walce wprowadzono świetne rozwiązania, które pozwalają wygrywać pojedynki nawet z pięcioma rycerzami jednocześnie. Nasze uzbrojenie to miecz, sztylety krótkie, sztylet długi oraz krótki, wysuwany miecz, który służy do cichego zabijania od tyłu. Kiedy jednak dojdzie do starcia, mamy do dyspozycji bardzo intuicyjny system walki, który przy odrobinie wprawy pozwoli nam z gracją pokonywać kolejnych przeciwników poprzez wykonywanie potrójnego kombo, bądź defensywnie, kontrując i dobijając rycerza. Starcia z bossami są trudniejsze, wymagają częstego stosowania uników, gdyż jeden zły ruch i możemy już mieć pasek zdrowia na wyczerpaniu. Walka jednakże jest jednym z najważniejszych elementów tej pozycji i troszkę szkoda, że później kolejne starcia zaczynają się robić nudne i denerwujące, zwłaszcza przy rosnącej chęci poznania dalszego ciągu fabuły.

Przechodząc do strony technicznej gry, warto wspomnieć o głosach, którymi mówią bohaterowie. Rozumiem, że na potrzeby stworzenia klimatu średniowiecza trzeba było jakoś grę dźwiękowo przystroić, ale chyba podkładanie bohaterom głosów specjalnie akcentowanych według mnie brzmi trochę sztucznie. O ile Altair jest tutaj bardzo charyzmatyczną postacią, tak Maria brzmi trochę sztucznie, brak jakichkolwiek emocji w słowach przez nią wypowiadanych. Muzyka to ciche, spokojne i ciągnące się dźwięki z lekkim zabarwieniem futurystycznym. Idealna na podkreślenie tego, że to co się dzieje w trakcie gry jest możliwe tylko dzięki pomocy Animusa. Graficznie Assassin’s Creed: Bloodlines prezentuje się dobrze, modele postaci i wykonanie miasta może zrobić wrażenie na małym ekranie PSP, jednakże jest jedno „ale”. Mianowicie troszkę mało rzeczy do robienia jest w tym mieście oprócz wątku głównego i kilku misji pobocznych mających na celu zabicie kolejnej grupki templariuszy. Przez to, że ścieżki są za wąskie, budynki jeden obok drugiego, gracz może się poczuć jak w takiej misce, z której nie ma wyjścia.

Assassin’s Creed: Bloodlines to dobra próba przeniesienia oryginalnego pomysłu na PSP. Ciekawa fabuła gry oraz zróżnicowanie zadań i elementy kombinatoryki są jej motorem napędowym dzięki czemu pomimo kilku niedoróbek można bardzo przyjemnie spędzić kilka godzin w średniowiecznym świecie. Także jest to dobra chwila na przypomnienie sobie tej gry (premiera trzeciej części), zanim usiądziemy do któregoś z jej większych braci.


PLUSY:

- naprawdę ciekawa fabuła (choć słyszałem głosy, że to nic porównując do innych odsłon)

- grafika jak na możliwości PSP

- zróżnicowane zadania

- elementy kombinatoryki


MINUSY:

- te akcenty…

- niedoróbki graficzne

- uczucie małej swobody w miastach

- troszeczkę zmarnowany pomysł na walkę, przez co nuży czasami

- tytuł zdecydowanie „na raz”



Grafika: 7/10

Dźwięk: 6/10

Grywalność: 8/10

Ocena: 7/10



[Obrazek: gfs_121252_2_5.jpg]

[Obrazek: gfs_121252_2_13_mid.jpg]
[Obrazek: YU6rXCy.png]

Posiadane konsole

PlayStation One SCPH-102 z Modchipem
PlayStation SCPH-9002 z Modchipem
PlayStation 2 SCPH-75004 z ModBo Chip
PlayStation Portable E1000 (CFW 6.60 PRO C)
PlayStation 3 CECH-2003B (REBUG 4.81 CEX COBRA 7.5)

Aktualnie ogrywane:
God of War II HD
NBA 2K17

Odpowiedz
#2
Dziękuję za szczegółowy opis i wyjaśnienie o co chodzi w tej grze... Smile
Słyszałem/czytałem o nowej części na PS3, ale jakoś nie byłem zainteresowany dalszym zgłębianiem. Zostawiłem sobie tę przyjemność na później jak przyjdzie czas tej gry.
Dzięki opisowi wiem czego się spodziewać po grze i pewnie prędzej czy później przyjdzie czas i na nią... Smile
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#3
Muszę przyznać, że Bloodlines to pierwsza część cyklu AC z którą miałem styczność. Sądziłem, że będzie to okrojona wersja, jednak bardzo mocno się pomyliłem. Gra ma swoje możliwości i jest na pewno kawałkiem dobrego kodu wydanego na PSP. Co bardzo cieszy, bo często takie przeniesienia na małe konsole to próba wyciągnięcia kasy od fanów. Jednak gry nie ukończyłem. Bawiłem się nią niezwykle krótko. Ze względu na bug który się u mnie pojawił. Podczas ucieczki przed strażnikami mój kochany zabójca skoczył w odwrotną stronę, aniżeli chciałem, co zaowocowało upadkiem w tekstury i tym, że misję musiałbym zaczynać od nowa. Mnie to odstraszyło, szczególnie, że niektóre misje w takich grach potrafią być długie i uciążliwe. Swoją drogą, złe skoki to często wytykany mankament tej serii. Bo pomimo świetnego casualowego systemu sterowania, zabójcy w tej serii potrafili skakać w inną stronę, aniżeli chcieliśmy.
Co do samej recenzji. Zabójca nie ma krótkiego wysuwanego miecza, a sztylet. Fani serii pewnie by Cię za to powiesili. Szczególnie, że jest to jakoby charakterystyczny jej element, pojawiający się w każdej części. Poza tym czytało się przyjemnie, opisałeś wszystko i dałeś obraz gry.

Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości