Hej. Jeśli to czytasz to znaczy, że jesteś zarejestrowanym użytkownikiem naszego forum. Kliknij tutaj aby się zarejestrować i w pełni korzystać z forum.

Aragami
#1
[Obrazek: ZR6EULD.png]

Doskonale pamiętam czasy, gdy grałem w Tenchu będąc uczniem klasy podstawowej, może wtedy nie powinienem zapoznawać się z tak drastycznymi scenami, ale rozgrywka była przednia. Potem przyszło PlayStation 2 i kolejne odsłony skradanki, którym wiele brakowało do pierwowzoru i sequelu. Aragami przynajmniej z założenia jest podobne, ale czy jest w stanie, choć na chwilę przywołać nutkę nostalgii?

Nie bez przyczyny wspominam o świetnym Tenchu, ponieważ gatunek to nie wszystko, co łączy obydwie produkcje. Akcja gry również rozgrywa się w feudalnej Japonii, a wszystkie charakterystyczne budynki i miejsca są pieczołowicie odwzorowane. Bohater gry i jego przeciwnicy nie mówią zbyt wiele, ale można dostrzec, że mamy do czynienia ze świetnie oddanym językiem Japońskim.

[Obrazek: J1BaMVW.png]

Za każdym razem gracz musi trzymać się cieni, ponieważ są one mocą głównego bohatera, a oświetlone miejsca pozbawiają go jego nadprzyrodzonych zdolności. Cienie odgrywają najważniejszą rolę w grze, to dzięki nim możemy się „teleportować” z miejsca na miejsce, tworzyć cień, w miejscu, gdzie go nie ma. Manipulacja cieniem sprawia, że za każdym razem możemy różnie podejść do rozgrywanego etapu (o ile komuś się rzeczywiście chce).

Lince Works świetnie połączyło mechanikę gry z fabułą i bohaterem, nie uświadczymy tutaj tradycyjnych danych o postaci, które zazwyczaj znajdują się na samej górze interfejsu podczas rozgrywki. Wszystkiego dowiadujemy się dzięki postaci, jeżeli peleryna się świeci, to oznacza, że możemy wykonywać efektowne ruchy. Poza tym postać jest wtedy czarna, dopiero wejście na oświetlony kawałek terenu pokazuje, jak postać, którą steruje gracz naprawdę wygląda. Nie ukrywam, że na samym początku gry zdarzało mi się ginąć, gra wymaga od gracza przejścia każdego poziomu niemal idealnie. Po wielu porażkach zdałem sobie sprawę, dlaczego przeciwnicy załatwiali mnie jednym atakiem. Do dyspozycji mają miecze lub strzały z energią światła, która w mgnieniu oka pozbawia nas życia.

[Obrazek: 76WtdTW.png]

Podczas rozgrywki zdobywamy nowe moce, ale autorzy nie przemyśleli tego mechanizmu. W większości gier nowe zdolności otrzymujemy po osiągnięciu danego poziomu, ukończeniu misji lub wykonując dodatkowe zadania. W Aragami dodatkowe umiejętności występują w postaci zwojów ukrytych na mapie. Są to również swego rodzaju znajdźki, o których gra informuje nas po przejściu danego poziomu. Jednak to nie wszystko, bo właśnie one pozwalają graczowi odkryć nowe moce postaci.

W większości przypadków starałem się pozbywać wszystkich wrogów i dopiero szukać zwojów, w momencie ich odkrycia myślałem, że to wszystko. Byłem w błędzie, ponieważ na końcu każdej lokacji okazywało się, że jest ich znacznie więcej. Istnieje nawet umiejętność pokazująca ich lokalizacje, ale jest dość kosztowna, więc trzeba się poważnie zastanowić nad jej odblokowaniem, bo płacimy za to zdobytymi zwojami. Lepiej, gdyby umiejętności odblokowywały się po uzyskaniu ustalonej liczby punktów, ponieważ za różne zabójstwa je otrzymujemy i tak byłoby znacznie lepiej. Inaczej jesteśmy zmuszeni do przemierzania poziomu w celu odnalezienia zwojów.

[Obrazek: Wx9lHU5.png]

To nie jedyne problemy z produkcją Lince Works, jakie zauważyłem. Ciężko było mi zliczyć momenty, w których płynność malała w oczach i widoczne były zwolnienia animacji, poza tym wiele razy byłem świadkiem wczytywania obiektów po obejrzeniu filmików przerywnikowych. Szkoda, że przez to cierpi rozgrywka, ponieważ czasem zdarzają się świetne momenty, jednym z nich jest moment, w którym strażnik przechodzi, a Aragami jest za ścianą. Wszystko byłoby w porządku, gdyby nie sekunda, którą potrzebowała gra na załadowanie modelu postaci.

Nie będę ukrywał, że rozgrywka sprawiała mi frajdę, choć bardzo denerwowały mnie zwolnienia animacji (choć nie były nagminne). To nie wszystko, sztuczna inteligencja przeciwników kuleje. Wiele razy podchodziłem do przeciwników pod różnymi kątami, a oni niby mnie nie widzieli i mogłem ich zabić bez wszczynania poszukiwań przez resztę. Ponadto nie raz podczas walki strażnicy łatwo sobie ze mną radzili, a od czasu do czasu wyskakiwałem przed nich i ich zabijałem, choć mnie widzieli i gra zaliczała to, jako „ciche zabójstwo”. Zapomnijcie o podejściu do rozgrywki rodem z FPS-ów, bo to nie przejdzie, choć błędy sprawiają, że czasem czułem się, jakbym grał w zupełnie inny gatunek gry.

[Obrazek: CM7EpbD.png]

Bardzo chciałem sprawdzić tryb kooperacji, ale nie miałem z kim, ponieważ nikt ze znajomych nie dysponuje grą. Wydaje mi się, że wtedy gra staje się łatwiejsza, a przeciwnicy mają jeszcze większe problemy z zauważeniem nadchodzącego zagrożenia. Poziomy są rozległe, ale współpraca dwóch graczy będzie wyglądać zdecydowanie lepiej, niż popełnianie błędów przez jednego.

Podsumowanie

Nie mam wątpliwości, że studio deweloperskie odpowiedzialne za grę przyłożyło się do swojej pracy. Na kilometr można poczuć przywiązanie do gatunku skradanek i to jest znakomicie wykonane. Niestety, od czasu do czasu podczas rozgrywki wszystkie błędy gry wychodzą na jaw, a to sprawia, że ciężko nazwać ją wspaniała, jest co najwyżej dobra. Jednak mnie sprawiła sporo frajdy i dzięki temu czasami nie zwracałem uwagi na błędy, które zauważyłem.

Za:

świetna grafika
dobre połączenie rozgrywki z fabułą
szybkie wczytywanie poziomu po śmierci
świetnie wykonana teleportacja postaci
rozbudowane poziomy
opcjonalny tryb kooperacji

Przeciw:

zwolnienia animacji
długie wczytywanie obiektów (od czasu do czasu)
źle zsynchronizowane głosy postaci
kiepska SI (sztuczna inteligencja) przeciwników

Grę otrzymałem od firmy Techland (wydawcy w Polsce).
[Obrazek: 18126.png]
Odpowiedz
#2
(14-10-2016, 20:26)krzysiekao napisał(a): ale można dostrzec, że mamy do czynienia ze świetnie oddanym językiem Japońskim.

W tym miejscu przestałem czytać recenzję. Jeżeli w tej grze język japoński jest rewelacyjnie oddany, to ty chyba nigdy nie słyszałeś użytkowników tego języka.

Język w tej grze jest zrobiony na takiej zasadzie, jak np. dialogi w Super Mario Sunshine lub Luigi's Mansion, czyli kilka rdzennych allofonów i fonemów danego języka (w tym przypadku japońskiego) jest miksowane z innymi, niedającymi przypisać się do tego konkretnego języka.

Język japoński jest bardzo zawiłym i skomplikowanym językiem i większość krótkich wypowiedzi wymaga znacznie więcej „słów”, a raczej określników języka, aby taką wypowiedź wyrazić, aniżeli np. w języku polskim czy angielskim.

Przykro mi, ale wiarygodność tego, co piszesz legła w gruzach już na samym początku recenzji, wobec czego odstąpiłem od jej czytania.

Wskazówka na przyszłość od osoby, która zajmuje się tym samym od kilku lat - zrzuty ekranu powinny być mniejsze. Skaluj je do rozmiarów nie większych niż ~800x400. W obecnej postaci takiego artykułu nie da się czytać.
[Obrazek: senna1.png] [Obrazek: Makaveli0160.png] [Obrazek: senna%202.png]
Odpowiedz
#3
A ja przeczytałem. Na pewno jeszcze sporo pracy przed Tobą zanim staniesz się dobrym recenzentem. Brakuje tutaj jakiegoś schematu i pomysłu na całość. Poza tym zdania, które tworzysz są często trochę chaotyczne. Nie popełnia jednak błędów ten, kto nie robi nic.

Niemniej jednak zainteresowałeś mnie grą i z pewnością będę na nią zwracał uwagę na cyfrowych promocjach. To forum automatycznie dopasowuje screeny do rozmiarów monitora, dlatego zrzuty ładnie wyglądają i nie będę się tego elementu czepiał. A naprawdę ciężko przejść mi obojętnie wobec tak ciekawej oprawy graficznej. Dla mnie gra wizualnie prezentuje się bardzo apetycznie, wręcz ślicznie. Skradanki lubię i niewykluczone, że kiedyś sięgnę po Aragami. Wysokobudżetowe produkcje na PS4 bardzo często przytłaczają mnie rozbudowaniem i co jakiś czas mam ochotę na coś mniejszego. Czuję, że opisywana przez Ciebie produkcja może trafić w moje gusta.
[Obrazek: Kraszuuu.png]
Odpowiedz
#4
Wiem, że mam sporo do poprawienia, poza tym zajmuje się tym od niedawna, bo wcześniej testowałem tylko telefony, a odkąd mam konsolę zmieniłem trochę priorytety. Testuje też różne akcesoria do konsol, ale nie wiem, czy i na to jest tutaj miejsce.
[Obrazek: 18126.png]
Odpowiedz
#5
Grałem trochę w Aragami, całkiem przyjemny tytuł, ale jakoś nie potrafił mnie przykuć do ekrany na dłużej. Dwa podejścia, kilka pierwszych etapów i tyle.
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości