Witaj gościu! Zapraszamy do rejestracji w TYM miejscu. Zajmie ci to tylko kilka sekund, a zyskasz pełny dostęp do forum i być może poznasz wiele ciekawych osób do dyskusji o swoim ulubionym hobby.
Reklama




Odpowiedz 
Jak and Daxter: Zaginiona Granica
07-10-2014, 08:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 07-10-2014 08:42 przez Kraszu.)
Post: #1
Jak and Daxter: Zaginiona Granica
[Obrazek: jakz_zps3ad4acd7.png]

Grałeś w "Zaginioną Granicę" na PS2? Zajrzyj TUTAJ.

Seria gier "Jak and Daxter" to jedna z wizytówek PS2. Studio Naughty Dog po przesiadce na nowy system odważnie poszło w nieznane biorąc się za zupełnie nową markę. Uznali bowiem, że z jamraja imieniem Crash więcej wycisnąć się nie da. Tym oto sposobem powstał J&D. Przygody sympatycznego duetu zaliczyły pod skrzydłami ojców praktycznie identyczną drogę rozwoju co Crash Bandicoot. Powstała bowiem chodzona trylogia, oraz "jeżdżony" spin off, czyli "Jak and Daxter: Combat Racing". Jako, że zaliczyłem wszystkie cztery odsłony stworzone przez "Psiaków", i że ze wszystkimi bawiłem się znakomicie, to z nadzieją podchodziłem do ostatniej odsłony o podtytule "Zaginiona Granica".

Pierwotnie planowałem zaliczyć ten tytuł na czarnuli jednak pokrętny los sprawił, że w łapki wpadło mi PSP oraz właśnie najnowszy Jak. Był to zarazem mój debiut na pierwszej kieszonsolce Sony. Obawy były dwie: Czy nowy twórca poradził sobie z kontynuacją tak zasłużonej marki? Czy w grę o charakterze zręcznościowym da się w przyzwoity sposób szarpać na PSP? Na całe szczęście odpowiedź na oba powyższe pytania brzmi "TAK". Big Grin

Fabuła "Zagininionej Granicy" ponownie kręci się wokół niezbadanej mocy, tzw. EKO. Pomimo tego, że gra jest w pełni spolszczona, to szczerze powiedziawszy z czasem pogubiłem się w tej całej gmatwaninie. Nie jest to jednak problem, bowiem wątki fabularne nie są zbyt ciekawe. Non stop nawijka o EKO, jego odmianach, jego wpływie na świat i bla bla bla. Wyszło z tego trochę masło maślane, ale jak zwykle rozchodzi się o uratowanie świata. Cieszy natomiast fakt, że spolszczone jest dosłownie wszystko. Dialogi w filmikach, w grze właściwej, wszystkie napisy w menu itd. Oczywiście każda postać ma swojego aktora. Zapewne słyszeliście, że Daxter nawija tutaj głosem Cezarego Pazury. Przez 4 części przyzwyczaiłem się do oryginalnego głosu Daxa. Pazura dał radę, ale nie porwał mnie. Wszystkie pozostałe postacie spisują się na podobnym poziomie. Jest po prostu bardzo dobrze, ale bez fajerwerków.

Kamień spadł mi z serca już na samym początku przygody. Filmik wprowadzający, po chwili samolot się rozbija i już możemy pokierować Jak'iem. Kilka ruchów i już wiem, że moje obawy były bezpodstawne. Przyzwoity, kolorowy świat i mechanika znana z dużej konsoli. Uff, może być dobrze pomyślałem. I tak właśnie było.

Jak przemierza kolejne lokacje, eksploruje i tłucze hordy wrogów. To wszystko już było, ale to nadal sprawiało mi satysfakcję. Skupmy się lepiej na różnicach.
Nowi twórcy zrezygnowali z pojazdów znanych z "Jak 3" oraz "Jak X" na rzecz samolotów. Trzeba docenić próbę innowacji, ale muszę szczerze przyznać - mi ta zmiana się nie podoba. Nigdy etapy latane mnie nie porywały. Zawsze zaliczałem je ze skrzywioną miną. Tak było nawet podczas sesji z moimi ulubionymi grami (Crash, Spyro). Niestety latanie i misje tym związane, to w Zaginionej Granicy spory kawałek całej rozgrywki. Początkowo nawet mi się podobało, ale ilość tych momentów z czasem coraz bardziej zaczynała mi doskwierać. Bo i co można wycisnąć z latania? Lecisz, niszczysz i nie dajesz siebie zniszczyć. To oczywiście skrót myślowy, ale tak pokrótce można to podsumować. Oprócz obowiązkowych misji pchających fabułę do przodu, w powietrzu można spędzić jeszcze dziesiątki minut walcząc z misjami pobocznymi. Zaliczyłem ich całkiem sporo i ten aspekt również nie porywał. Zadania często się powtarzały w lekko zmienionej formie i mnie to po prostu nużyło.

W grze dostępnych jest 6 samolotów (ja zdobyłem 5). Cztery pierwsze otrzymujemy wraz z postępami w fabule. Piąty kupiłem u pobliskiego pirata. Podejrzewam, że z szóstym można zdobyć również za walutę. Wszystkie samoloty mają mnóstwo opcji rozwoju. Można do nich dokupować modyfikacje i kolejne bronie. To wszystko można w dowolny sposób konfigurować pod własne potrzeby. Myślę, że odnaleźliby się tutaj gracze lubujący się w grach wyścigowych z rozbudowaną opcją tuningu w garażu. Ja niestety do takich osobników nie należę. Po prostu nie bawi mnie zmienianie ikonek i żmudne testowanie tego wszystkiego w boju. Ja chcę grać! Dla innych jednak takie opcje mogą być zaletą tej produkcji. Na całe szczęście główną oś fabularną da się przejść nie zgłębiając się zbytnio w ten tuning. Problem pojawia się wraz z próbą osiągnięcia calaka. Spotkałem się na przykład z wyzwaniem pobocznym polegającym na niszczeniu wrogich jednostek na czas. Moja maszyna ewidentnie nie daje rady z szybkim zestrzeliwaniem oponentów. Musiałbym wrócić do hangaru, zainstalować jakieś super rakiety, później ponownie wziąć się za tę misję i liczyć na to, że udoskonalenie się sprawdzi. Nie jestem raczej leniwym graczem, ale irytuje mnie to, że ja tego wszystkiego nie mam pod ręką. Procedura testów trwa zbyt długo.

Ogółem rzecz biorąc "Jak and Daxter: Zagioniona Granica" jest opcjonalnie bardzo rozbudowaną pozycją. Może nawet bardziej rozbudowaną niż jej wielcy poprzednicy. Zdobywane po zabitych przeciwnikach mroczne EKO można zamieniać na szereg wzmocnień dla Jak'a. Naprawdę jestem pod wrażeniem, że tak dojrzała produkcja hula sobie na PSP. Zakup tej maszynki to dobry wybór. To nie jest zabawka, a konsola z prawdziwego zdarzenia.

Jak tym razem stracił swoje zdolności związane z przekształcaniem się w mroczne, albo anielskie alter ego. Ciemną stronę zyskał za to Daxter, który w określonych momentach zmienia się w bestię i ma w tej formie do przejścia spore momenty. Jest wówczas bardzo silny, trudno go uśmiercić i może wchodzić w tryb szału. Tego typu etapy oceniam na 7/10. Było przyzwoicie, dobrze, czasami trzeba było solidnie pogłówkować, ale nie była to jakaś miazga.

Najmilej wspominam oczywiście klasyczne momenty, w których Jak kroczy ze swoimi pukawkami przez kolejne rozbudowane lokacje. To nadal stary, dobry Jak. Tego oczekiwałem od tej gry i dużej mierze to otrzymałem. I w tym momencie dochodzimy do ogromnego plusa "Zagiononej Granicy". Jak w czasie rozgrywki zdobywa tak zwane EKO moce. Ten patent udał się twórcom znakomicie. Umiejętności są pomysłowe i bardzo umilają rozgrywkę. Dodatkowo zmuszają gracza do logicznego myślenia. Mamy tu na rozkładzie wysooooki skok, pole siłowe, które eksploduje po zestrzeleniu, zamianę pozycji z namierzonym obiektem, zwolnienie czasu, oraz kulę ochronną dla Jaka. Świetnie się z tego arsenału korzystało i naprawdę chylę czoła za ten element.

Broń jest w zasadzie powieleniem tego, co znamy z poprzedniczek. Żadnej rewolucji tutaj nie doświadczymy.

Sporo naczytałem się w recenzjach o rzekomo tragicznej pracy kamery. Wcale nie jest źle. Da się bez większego problemu przejść grę. Przyznaję jednak, że podczas najbardziej dynamicznych walk z dużą grupą przeciwników, albo bossami, kamera nie nadąża i trzeba walczyć trochę "na czuja". Zdarzało się nawet tak, że przeciwnik był niewidoczny na ekranie i strzał oddawałem mniej więcej w jego kierunku. Ja lubuję się w tego typu grach i po prostu czuję zręcznościowe momenty. Nie był to dla mnie jakiś większy problem. Kamerę można dowolnie obracać lewo-prawo za pomocą spustów. W niektórych momentach odczuwałem jednak brak drugiego analoga w celu zmiany kąta spojrzenia kamery. Tutaj zapewne wersja na PS2 dawałaby radę, ale cóż... Chciało się grać na PSP, to jakoś trzeba sobie poradzić.

Z grą spędziłem około 20 godzin po drodze wykonując sporo zadań pobocznych. Po tym czasie widać, że to nie jest popierdółka. A i tak w menu mam jedynie około 85% ukończenia gry. Może się jeszcze trochę pobawię, aby dobić powiedzmy do 90%. Zraża mnie jednak ta konieczność zaliczania etapów latanych. Obecnie gram w tak zwanym trybie bohatera, czyli mam do dyspozycji wszystkie umiejętności, wszystkie samoloty i wszystkie bronie z pierwszego przejścia. Jest to patent znany chociażby z "Ratchet and Clank 2". Zauważyłem jednak, że takie rozwiązanie ma sens bowiem już w pierwszej lokacji za pomocą mocy skoku można się dostać do miejscówki, o której nawet nie pomyślałem podczas pierwszego przejścia. Fajna sprawa odkrywać na starych śmieciach takie smaczki. W sekretnych miejscówkach zazwyczaj można znaleźć znane z poprzedniczek jajka-orby, które pełnią w grze rolę drugiej waluty. Co ciekawe oprócz standardowych bzdurek typu "duża głowa dla Jak'a" można za nie kupić bardzo przydatne modyfikacje jak na przykład "nieśmiertelność", "nieograniczona amunicja", albo "wybuchowy atak obrotowy". Przykładowo ta ostatnia opcja jest prawdopodobnie niezbędna żeby zaliczyć wszystkie dodatkowe wyzwania w barze piratów. Podczas pierwszego przejścia zaliczyłem chyba pięć takich wyzwań, ale przy kolejnym za nic w świecie nie mogłem utłuc wszystkich piratów na czas. Jak był zbyt słaby. Zbieranie jajek ma zatem sens i być może dzięki nim jeszcze spuszczę łomot tym piratom.

Reasumując: "Jak and Daxter Zaginiona Granica", to udane zakończenie sagi. Twórcy tej gry nie mają się czego wstydzić. Stworzyli bowiem grywalny produkt, który godnie reprezentuje tę zasłużoną serię. Klimat poprzedniczek jest odczuwalny. Mechanika jest zachowana, co przekłada się dużą satysfakcję płynącą z pokonywania kolejnych poziomów. Jako fan serii nie czuję się zawiedziony. Szkoda tylko, że przede mną już tylko jedna pozycja na horyzoncie, która w jakiś sposób nawiązuje do sagi. Mowa oczywiście o grze "Daxter" wydanej również na PSP. O jakość tej gry jestem raczej spokojny, ale to temat na osobną dyskusję.

PLUSY:
- Dobra grafika oddająca świat Jak'a. Na szczególną uwagę zasługują ostre jak żyleta filmiki przerywnikowe.
- Pomysłowe i użyteczne EKO moce.
- Etapy strzelano - platformowe.
- Ciekawe walki z bossami (nawet mimo świrującej tutaj kamery).
- Sporo wymagających zadań pobocznych dla hardcorowców.
- Bardzo dobre spolszczenie.

MINUSY:
- Czasami kamera płata figla.
- Za dużo nużących etapów latanych na czym ucierpiał platformowy charakter serii.
- Za dużo bajerów w hangarze przy samolotach.
- Lekka problematyczność w sterowaniu wynikająca ze specyfiki PSP. Przykładowo musisz uciekać przed bossem wychylając analoga, a nagle masz również potrzebę zmiany broni, czy EKO mocy, które to przypisane są pod krzyżak. Wówczas musisz puścić analoga i boss dopada Jaka. Po kilku próbach problem mija, bo gracz podchodzi do walki bardziej taktycznie.

[Obrazek: Kraszuuu.png]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Daxter - Opinie Yohokaru 5 1523 29-08-2013 16:41
Ostatni post: Dominik37

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości