Witaj gościu! Zapraszamy do rejestracji w TYM miejscu. Zajmie ci to tylko kilka sekund, a zyskasz pełny dostęp do forum i być może poznasz wiele ciekawych osób do dyskusji o swoim ulubionym hobby.
Reklama




Odpowiedz 
[Recenzja]Virtua Fighter V czyli światełko w tunelu i wielki zawód...
17-09-2014, 11:18 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17-09-2014 11:20 przez ashin.)
Post: #1
[Recenzja]Virtua Fighter V czyli światełko w tunelu i wielki zawód...
Recenzja gry Virtua Fighter V

Mój romans z cyklem Virtua Fighter skończył się na części drugiej, gdzie dostawałem niesamowity łomot od kumpla. Cóż nie miałem kompa, a wtedy każda gra na tę mistyczną maszynę była dobra. No, a bijatyka to już w ogóle rarytas, więc się zagrywaliśmy. Pomimo dostawania cięg orgazmiczne odgłosy wydawałem widząc jak elementy odzienia mojego wojownika mogą spaść. Co prawda to było tylko z reguły okrycie głowy, ale to był czad! Wizualnie to było piękne wtedy, pomimo że kanciaste porygony dziś walą po oczach, wtedy mmmmmm piękne. Wcale nie przeszkadzały susy rodem z filmu Przyczajony tygrys i ukryty smok. No jednak potem zobaczyliśmy tekkena... przykro mi VF zaliczyłeś instant dead.... Jednak do serii wróciłem po latach. Na kochanej czarnulce(panie świeć nad jej duszą....) odpaliłem czwartą odsłonę cyklu i jakiż to był szok nie widząc żadnego progresu. Ludzie tekken startował z tej samej pozycji, ba! Z gorszej to był klon Virtua Fightera! Jak wiele innych gier w tamtych czasach, sam czasem zastanawiam się jakim cudem się wybił..., ale następował progres. W poprzedniczce walki wydawały się wręcz turowe, zbyt oldschoolowe. Boże nawet tekken 3 bił tą grę pod prawie każdym względem na głowę! Jednak wynorałem za 25zł część piątą. I give her a shot, pomyślałem i kupiłem. Czy się zawiodłem....? Zobaczmy, bo moje przemyślenia mogą was zaskoczyć pomimo negatywnego wstępu.

Graficznie VF V prezentuje się ładnie, przede wszystkim poprawiono modele postaci. Nie ruszają się jakby mieli kije w d.. życi(?), animacja wygląda płynnie. Wszelkie serie są wykonywane szybko i efektownie. Tak jak powinno być. Bo nie po to siedzę 2h w treningu, żeby oglądać pokaz slajdów. Chcę pięknie i szybko wykończyć przeciwnika, tak żeby podniecenie nie zdążyło opaść. I w końcu! W końcu dostałem to w tej serii! Postacie ruszają się charakterystycznie, są ładne i dopieszczone. Elementy ciuchów się poruszają, wiem to nie dziwi w końcu to PS3, ale ludzie wychowałem się na NES’ie i tak mnie to będzie podniecać!! A areny? Cóż... mają swoje momenty. Są te wykonane świetnie, jak miasto podczas deszczy, gdzie widać, że nasze stroje są nieco nasiąknięte wodą, są też te bez polotu. Ograniczone z reguły słupami, jednak jak się postaramy wybijemy nad nim przeciwnika, te otwarte cóż, można wybić poza arenę przeciwnika. Niestety, nie zdecydowano się na wielopoziomowe areny. Szkoda, teraz wydaje się to być standardem i cieszy niesamowicie... Ach injustice.... fap fa... ekhem...
Dżwiękowo, do czego się przyczepić? Wojownicy stękają kwiczą, wydają z siebie odgłosy, jakaś muzyczka leci w tle, chyba nawet nie zwróciłem uwagi, oprawa dźwiękowa po prostu jest, ale nie uraczysz tutaj jodłowania rodem z TK6, nic nie zapada w pamięci, zresztą brak s.., a do tego przejdziemy później. Musicie być cierpliwi kochanie. Ja tak łatwo farby nie puszczam Smile

Jak wspominałem gra nabrała na dynamiźmie. W końcu chce mi się uczyć na pamięć technik mojego wojownika. Chcę uczyć się technik i myśleć taktycznie podczas walki. O tak VF to staroszkolna bijatyka, ale w dobrym wydaniu. Myśl, kontruj, atakuj. Wyrób w sobie pewne odruchy i działaj instynktownie. Tak stare czasy mi się przypomniały. Nie ma zbytnio czasu na improwizacje. Szczególnie, że skuteczną seria zjedziesz przeciwnikowi pół życia. Powróciły dobicia, prym wiodą bloki i kontry. Używasz 3 klawiszy, plus ich kombinacje. W sumie i tak ustawisz je na skróty, więc praktycznie zagospodarujesz prawie wszystkie klawisze pada, a mamy och dwanaście.... Możemy kopnąć, uderzyć pięścią sprawiedliwości i okryć się nieprzeniknionym płaszczem bloku(nie cierpię tego podejścia do bloku w bijatykach, po to mam strzałkę w tył!), wraz z odpowiednim zestawieniem tych klawiszy, a także ich kombinacji zacznie się nasze Danse Macabre. Mamy w czym wybierać, piękna Vannessa? A może cichy mnich klasztoru Shao lin? Może jesteś fanem zapasów, albo meksykańskiego prekursora Lucha Libre? Tutaj znajdziesz coś dla siebie. Widać, skąd niektóre postacie z tekkena zostały zaczerpnięte, w końcu są tutaj bohaterzy pamiętający pierwszą część. Najgorzej wypada maskotka serii, Akira, taki Ryu w 3d, chociaż to porównanie po wyjściu SFIV traci swoją moc. Szkoda.

No właśnie co z naszymi zawodnikami! Jest wszystko i nic, słodkie misz masz. Jednak wojownicy są cholernie anonimowi, brakuje tutaj filmików, nawet prostych rodem z tekkena, w których Paul był porywany przez kosmitów, a Leiowi na głowie lądował ramen. Szkoda, grając samotnie niewiele tutaj zdziałamy. Jest tryb Quest, opierający się na symulacji salonów. Tak więc wchodzimy do jakiegoś salonu, wrzucamy wirtualny żeton i walczymy, co jakiś czas wygramy przedmiot, którym przyozdobimy naszą postać, albo zdobędziemy wyższą rangę, opartą prawdopodobnie na hierarhii znanej z karate. Czyli to co znamy z TK5 Dark Ressurection. Quest to coś podobnego do Dojo znanego z tamtej gry. Jednak warto je wymęczyć, w końcu czekają nas w nagrodę po 2 stroje dla każdej postaci, no i szkolimy swoje możliwości. W ręce samotnego wilka oddano jeszcze tryb arcade, po jego ukończeniu mamy przyjemność obejrzeć napisy z twórcami gry, na czarnym tle i tyle..., no legendy głoszą, że po przejściu każdą postacią odblokujemy dodatkową postać. Durala, który wygląda jak kamienna figura kobiety, albo manekin ze sklepu, tyle że wykonany z marmuru. No, ale ma cycki, super... Aż by się chciało je dzia..., a nie zaraz nie stać mnie na dentystę. Możemy jeszcze oczywiście odpalić Dojo, czyli tryb practice. I tutaj duży plus dla graczy, to czego mi często brakuje! Wybieramy, albo ćwiczenie command list, albo free training. Ten drugi to standard, ćwiczymy serie, patrzymy ile zeżrą życia itp, drugi natomiast po kolei przeprowadzi nas przez wszystkie ciosy naszego bohatera. Od zwykłego uderzenia pięścią po oddane w nasze ręce serie. Bomba, dla mnie super!

Jednak skoro ubolewa singiel, może rozbudowali więc tryb multi? Nie..., możemy grać na kanapie, ale online’a nie uświadczymy. Kontrowersyjne posunięcie ze strony twórców. Wchodzisz do VS. Mode, podłącz drugi pad, a kumpla z łodzi ściągaj na piwo. Fakt, może to i dobrze, w końcu się spotkacie, zacieśnicie więzi, wypijecie kakałko, zagracie w kółko i krzyżyk, wypijecie kakałko i..., no ale do cholery! Po co mi konsola nowej generacji, siódmej już jak dobrze liczę, wifirifi, kable etherneth i inne cuda, żebym nie mógł zaprosić kolegi z warszawy do bitki? To co mam pakować konsolę i z Poznania tam jechać?! Nieładnie sega, oj będzie klaps. Dobrze, że mogę chociaż na jednej konsoli z kumplem pograć, bo to pomału też nie oczywisty tryb...

Dodatkowo oddano nam tryb Customize, gdzie przyodziejemy naszego kochanego wojownika w różne fatałaszki. Oddano w nasze ręce 4 stroje, dwa od początku resztę odblokowujemy w trybie quest, oraz dodatkowe elementy ubioru. Niby fajnie, warto dręczyć tego questa i wygrywać turnieje, z drugiej strony, co dziewczynie się pochwalę czy wyślę na zakupy? W trybie online, fajnie walczy Kage, z Kage, ale każdy jest indywidualny, a tutaj właściciel konsoli o tym decyduje, jak i w jakim stopniu jest dopiesczony dany zawodnik. Warto wspomnieć o teather mode, tak dumnie rozdmuchany, prawie się posikałem ze szczęścia jak go zobaczyłem. Mówię w końcu, kończę arcade dostaje filmik. Nie nie moi drodzy, możecie zapisać tutaj powtórki walk, zobaczyć filmiki promocyjne i intro. No i jeszcze jakieś symulatory walk i to tyle. To po cholerę dumnie brzmiący napis VF TV?! Leo! Leo Why?!

Jednak seria idzie w dobrym kierunku, rozwinęła swoją formę. Zobaczyli swój błąd. Pomimo wierności starym ideałom, oraz bardzo wyczuwalnej staroszkolności, która zniechęci nowych graczy. Gra jest dobra, bardziej dynamiczna. Cieszy oko, daje satysfakcje. No trochę się nagłówkowałem, zanim kumpla położyłem w dwóch seriach. To cieszy widać kunszt, widać że warto się szkolić i myśleć. Boje się myśleć co robią gracze zajmujący się tą serią całe życie. To widać liczy się doświadczenie, trzeba poćwiczyć, nie postawisz tutaj laika. Jednak nie mogę zmierzyć się z kumplem z drugiej części polski, ba z innego kraju. Nie dali mi tej możliwości. Po co więc zdobywać wszelkie pasy, dla siebie? Sory memory, od tego mam Batmana, czy inne singlowe gry. Twórcy sami wykastrowali swoją grę i zmniejszyli jej żywotność! Co gorsza, rozpoczynając Quest, dla każdego zawodnika muszę zakładać osobny profil. Jakby nie można użyć globalnego?! A może chcę dopieścić Vanessę? I chcę jej kupić ten koronkowy stanik, ale nie będę nią ważywił na queście tygodnia, żeby zdobyć kasę, wole pozaliczać od razu też resztę wojowników. Po co takie komplikacje, tworzenie kolejnych profili dla każdego wojownika. Ja wiem to jakoś personalizuje nasz z naszym skarbeńkiem, jednak co to za personalizacja, gdy dla każdego i tak założę profil, żeby mieć wszystkie stroje?

To dobra gra, ale ma wiele wad. Jeżeli macie kogoś żeby go zaprosić i pograć z nim. Kupujcie, będzie fajnie, pobawicie się wypijecie piwko, czy cole no i sprawdzicie swoje umiejętności. Jednak niewiele tutaj do odszukania ma samotny wilk, który maksuje grę, a potem wychodzi na arenę online i klepie tę bandę popaprańców z całego świata. Widać rozszerzenie i progres, jednak wiele oczywistych rzeczy dla mnie leży. Skoro nie ma trybu online, dlaczego wykastrowali tryb single? Dlaczego quest to nie seria fajnych misji, zadań i wyzwań jak kiedyś? Dlaczego właśnie tak się dzieje i w którą stronę zmierzamy? To naprawdę stara seria, to oni kiedyś wyznaczali pewne standardy, pewnie dzięki niej dostałem tekkena. Dlaczego Sega nie pozwala mi jej pokochać? Dlaczego rzuca cień na tą miłość? Kastrując nie tylko swój flagowy tytuł, ale kastrując też moje uczucia. 25zł to cena godna tej gry i warto ją kupić do tej ceny, jednak każda wydana więcej złotówka to marnotrawstwo. Lepiej pozbierać na takiego Injustice, albo kupić Tekken Taga 2, które to dadzą nam sporo frajdy i przedłużą życie rozgrywkami online....


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
19-09-2014, 06:02
Post: #2
RE: [Recenzja]Virtua Fighter V czyli światełko w tunelu i wielki zawód...
Obrazków nie ma, tekst może być.

[Obrazek: 1104259.png]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
20-09-2014, 12:12
Post: #3
RE: [Recenzja]Virtua Fighter V czyli światełko w tunelu i wielki zawód...
Serio nie ma obrazków? Big Grin
Sądziłem, że nikt nie zauważy ;o


Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Recenzja Sherlock Holmes: Crimes and Punishments Kratos 5 4751 19-01-2017 13:16
Ostatni post: GRYzonie
  [GTA V] Recenzja TabaQu 8 2272 23-01-2016 13:18
Ostatni post: MrWahacz
  [Recenzja] Call of Juarez Gunslinger michalmca 13 8011 30-06-2015 20:38
Ostatni post: michalmca
  [Recenzja] Back to the Future: the Game Spaidi 11 6435 25-06-2015 15:09
Ostatni post: RafalKa
  [Recenzja] Battlefield 3 VortaL 0 2157 07-06-2015 21:12
Ostatni post: VortaL
  [Recenzja] Batman: Arkham Asylum PaultheGreat 11 7144 26-04-2015 18:16
Ostatni post: ida2015
  [Recenzja]Fallout New Vegas ashin 2 4368 19-01-2015 23:03
Ostatni post: Kratos
  [Recenzja] Grand Theft Auto IV PaultheGreat 9 4905 30-12-2014 19:14
Ostatni post: Boven

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości