Witaj gościu! Zapraszamy do rejestracji w TYM miejscu. Zajmie ci to tylko kilka sekund, a zyskasz pełny dostęp do forum i być może poznasz wiele ciekawych osób do dyskusji o swoim ulubionym hobby.
Reklama




Odpowiedz 
[Recenzja] Uncharted 2: Among Thieves
31-08-2014, 14:36 (Ten post był ostatnio modyfikowany: 31-08-2014 17:56 przez PaultheGreat.)
Post: #1
[Recenzja] Uncharted 2: Among Thieves
Nie opowiedziałem nawet połowy tego, co widziałem,
gdyż nikt i tak by mi nie uwierzył...


Pierwsza część przygód Nathana Drake'a ukazała się wyłącznie na PlayStation 3 w listopadzie 2007 roku. Gra okazała się hitem i osiągnęła kasowy sukces, jednocześnie zdobywając przychylność graczy, którzy po jej ukończeniu tylko wyczekiwali premiery kontynuacji, która musiała nadejść. I rzeczywiście to, na co czekali zainteresowani, stało się faktem. O sequelu „Drake's Fortune” świat po raz pierwszy dowiedział się we wrześniu 2008 roku na łamach francuskiego czasopisma PlayStation Magazine, gdzie wypowiedział się wiceprezes studia Naughty Dog, Christopher Balestra, który poinformował, że tworzy się kontynuacja. Kilka miesięcy później opublikowano pierwszy zwiastun i ujawniono, że ta część będzie nosić podtytuł „Among Thieves”.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20091118100937...9_640w.jpg]

Muszę przyznać, że „Uncharted 2: Among Thieves” było jednym z powodów decydujących o tym, że zakupiłem PlayStation 3. Był to także jeden z czynników powodujących, że zacząłem na poważnie brać pod uwagę przesiadkę z PC na konsole. Pamiętam, że bardzo dawno temu, gdy nie miałem nawet PS2 i nie myślałem w ogóle o kupnie jakiejkolwiek konsoli, widziałem wideo-recenzję tego tytułu na kanale Hyper. Wówczas byłem bardzo podekscytowany i jednocześnie zawiedziony, gdyż sądziłem, że nigdy nie będzie mi dane zagrać w tą grę z racji jej ekskluzywności. Jak już wspomniałem, w tym okresie nie planowałem jeszcze przesiadki na konsole, więc pokręciłem nosem i próbowałem o „Uncharted 2” zapomnieć. Późniejsze problemy z komputerem i niemożność grania w gry na tej platformie sprawiły, że całkowicie abstrakcyjny i nieznany mi świat konsol zwrócił moją uwagę. Osoby, które śledzą forum regularnie dalszą część tej historii mogą znać z innych moich postów, ale skoro już tyle napisałem, to nietaktem byłoby nie dokończyć. Tak więc moje ciągłe użeranie się ze słabym kompem zmusiło mnie niejako do porzucenia tej platformy i kupienia PS2, bo z racji ograniczonych funduszy o PS3 mogłem jedynie marzyć. Przygody Nathana Drake'a nadal były poza zasięgiem, ale w końcu przyszedł ten czas, gdy drugą odsłonę jego podróży mam już za sobą i mogę się z Wami podzielić wrażeniami. Zapraszam do lektury!

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090918014151...6_640w.jpg]

Tym razem nasz śmiałek nie wyruszy śladami swojego przodka, lecz podąży tropem innego wielkiego podróżnika, Marco Polo. Drake ma bowiem szansę rozwikłać zagadkę tajemniczego zaginięcia większej części floty weneckiego kupca, do którego doszło w czasie jego powrotu do ojczyzny. Dlaczego tajemniczego? Ponieważ Polo zawsze zapisywał dokładnie przebieg swoich wypraw, a o tej z jakiegoś powodu nie wspomniał, co jest dziwne, gdy weźmie się pod uwagę, że utracił on większość okrętów i członków załogi. Genezą jego wyprawy jest jednak spotkanie dawnego znajomego, Harry'ego Flynn'a, który odkrył, że w stambulskim muzeum znajduje się mongolska lampa zawierająca wskazówki odnośnie zaginionej floty Marco Polo, co jest dla Drake'a bardzo intrygujące. Flynn proponuje mu współudział w skoku na muzeum celem zdobycia tej lampy, na co Nathan przystaje. Jednocześnie, w czasie spotkania z Flynn'em, bohater poznaje Chloe Frazer, australijską poszukiwaczkę przygód, która będzie uczestniczyć w akcji razem z nimi. Wewnątrz muzeum dowiadujemy się, że statki weneckiego podróżnika zostały zniszczone przez tsunami i wyrzucone na brzeg Borneo, zaś w ich wnętrzu znajdować się miał kamień Cintamani (wedle buddyjskich legend, klejnot spełniający każde życzenia). Na skutek pewnego, nieprzewidzianego zwrotu akcji (o którym będzie musieli dowiedzieć się sami, bo nie chcę tutaj zdradzać czegoś, co może niektórych zaskoczyć), Nate trafia do tureckiego więzienia, gdzie spędza trzy miesiące. Stamtąd wyciąga go jego stary przyjaciel, Victor „Sully” Sullivan, któremu towarzyszy niedawno poznana Chloe. Dwójka znajomych przekazuje naszemu protagoniście świeże wieści na temat Flynn'a. Wychodzi na jaw, że pracuje on dla radzieckiego zbrodniarza wojennego, Zorana Lazarevicia, któremu udało odnaleźć się te okręty i jednocześnie odtwarza on „od tyłu” przebieg wyprawy Marco Polo, celem zdobycia pewnego artefaktu (tutaj także poprzestanę na niezdradzaniu faktów).

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090818005643...4_640w.jpg]

Gra rozpoczyna się jednak w zupełnie innych okolicznościach. Początek gry raczej nie napawa optymizmem, a to dlatego, że widzimy głównego bohatera w dramatycznej sytuacji. Ciężko ranny, krwawiący Nathan Drake budzi się po utracie przytomności w wagonie kolejowym, który wisi nad przepaścią. Wszystko wskazywałoby na to, że to już koniec i nasz bohater znalazł się w sytuacji bez wyjścia. Mogłoby, ale nie w przypadku Drake'a. Przejmujemy zatem kontrolę nad nim i w ramach widowiskowego samouczka wdrapujemy się wykorzystując wystające z wagonu elementy mogące posłużyć do wspinaczki. Naszym trudom towarzyszyć będą zaplanowane przez twórców wydarzenia, takie jak urywające się fragmenty wagonu (czy inne spadające z góry niebezpieczne przedmioty), które tylko nadają widowiskowości i dostarczają pozytywnych emocji. Bohaterowi oczywiście udaje się dotrzeć na górę, gdzie musi rozprawić się z garstką uzbrojonych strażników, po czym traci przytomność, a my zostaniemy przeniesieni do tego, co działo się przedtem, a co już opisałem w powyższym akapicie. Jak możecie wywnioskować, fabuła „Uncharted 2: Among Thieves” stanowi integralną część zabawy. Śledzenie wydarzeń rozgrywających się na ekranie, poznawanie nowych faktów, obserwowanie relacji, jakie klarują się pomiędzy poszczególnymi bohaterami czy też samo oglądanie przerywników filmowych to kwintesencja i jedna z najwspanialszych rzeczy, jakie przyjdzie Wam doświadczyć w trakcie ogrywania drugiej część awanturniczego cyklu. Warstwa fabularna plasuje się na najwyższym możliwym poziomie, jaki dotychczas doświadczyłem w grach wideo. Czegoś takiego jeszcze nie spotkałem i jestem naprawdę zafascynowany tym, co scenarzystce Naughty Dog, Amy Henning, udało się osiągnąć przy okazji „Among Thieves”. Już w „Drake's Fortune” było świetnie, a tutaj udało się to zrobić jeszcze lepiej. Kapitalna robota!

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090602032627...2_640w.jpg]

Sposób prowadzenia narracji przywodzi na myśl najlepsze produkcje przemysłu filmowego i w istocie „Uncharted” niczym im nie ustępuje. Ba! Wiele filmów, które możemy zobaczyć, posiada narrację gorszą o wiele klas od tej zawartej w omawianej pozycji. W takich chwilach naprawdę jestem poirytowany, gdy osoby niemające żadnego doświadczenia w grach wypowiadają się na ich temat i traktują jako zwykła zabawa dla dzieci i zdziecinniałych introwertyków. Ale to już temat na inną dyskusję. Wracając jednak do głównego nurtu mojej wypowiedzi, w czasie gry śledziłem historię z zapartym tchem, byłem ogromnie zaciekawiony tym, co widzę i wyczekiwałem tego, co pojawi się wkrótce. Dobrze wiem, że fabuła jest tak typowa dla tego gatunku i powiela utarte schematy, ale mimo tego wciągnąłem się w opowieść tak bardzo, że kilka razy zwroty akcji (typowe dla gatunku przygodowego) mnie zaskakiwały. Poza tym gra zawiera silny ładunek emocjonalny. Oczywiście z racji jej widowiskowości i lekkości ciężko tutaj mówić o tak skrajnych emocjach jak wzruszenie. Dużo częściej towarzyszyć nam będą bardziej pozytywne emocje, gdy z uśmiechem na ustach będziemy wysłuchiwali suchych żarcików Nathana, najczęściej w kontekście jego relacji z innymi postaciami tj. naszą nową towarzyską przygód Chloe czy Eleną, którą to poznaliśmy w poprzedniczce. Największą zaletą jest to, że w odróżnieniu od innych gier, fabuła nie rozwija się tylko i wyłącznie za pośrednictwem przerywników filmowych, ale również w czasie rozgrywki, gdy swobodnie eksplorujemy świat gry. Bohaterowie prowadzą wtedy między sobą rozmowy związane z ostatnimi wydarzeniami i również takie, które nie wiążą się bezpośrednio z fabułą gry, ale tyczą się zwyczajnych czynności. Nadaje to grze rzadko spotykaną autentyczność i naturalność. Czuć, że bohaterowie są ze sobie bliscy, gdy na bieżąco komentują pewne wydarzania. Raz na ten przykład doszedłem do pewnego hotelu, na szczycie którego znajdował się basen, postanowiłem sobie tak dla zabawy wskoczyć do niego. Nathan w swoim stylu zażartował sobie, a jego towarzyszka w podobny sposób odpowiedziała mu. To, co usłyszałem zrobiło na mnie spore wrażenie, choć w gruncie rzeczy jest nic nie znaczącą pierdółką. Gdybym nie wskoczył do tego basenu, to nie usłyszałbym tego. Któż to wie, ile podobnych scenek pominąłem.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20091118100940...2_640w.jpg]

Fabuła i postacie biorące w niej udział to niezaprzeczalna zaleta „Among Thieves”. Swoje grosze do tego aspektu wrzuciła także polska lokalizacja. Wiele osób podchodzi do rodzimego dubbingu z niepotrzebnym uprzedzeniem. Naprawdę w przypadku tego tytułu wybranie oryginalnej ścieżki językowej byłoby olbrzymią stratą. Jeszcze nigdy nie spotkałem się z tak wzorowo zlokalizowaną grą. Wysiłki polskich aktorów zakończyły się bardzo owocnie. Na przestrzeni całej gry nie natrafiłem na tzw. czytanie z kartki i nigdy nie usłyszałem, żeby coś zabrzmiało sztucznie. Postacie mają odpowiednio dopasowane głosy i w ogóle nie czułem, że Amerykanie mówią po polsku, gdyż wszystko brzmiało bardzo naturalnie. Naprawdę jest mi ciężko wskazać tą najlepiej odegraną postać. W wielu rankingach na piedestale stawiano Nathana Drake'a, w którego rolę wcielił się Jarosław Boberek. Rzeczywiście panu Boberkowi rola udała się znakomicie. Polskiego Nathana Drake'a polubiłem jeszcze bardziej od tego angielskiego, którego poznałem w „Drake's Fortune”. To samo tyczyło się Eleny i pięknego głosu Izabelli Bukowskiej, którą również bardzo polubiłem. Prawdę mówiąc do wielu postaci odczuwałem jakieś emocje (pozytywne do sojuszników i negatywne do przeciwników), a to świadczy o tym, że aktorzy spisali się na medal. Również głosy tła zostały nagrane perfekcyjnie. Odzywki pomagierów Lazarevicia są klimatyczne, a nie rzadko na ich zaczepki odpowiada nasz bohater, co nieraz tworzy krótkie dialogi. Żeby nie wyjść na fanboya polonizacji powiem coś o wadach tej lokalizacji. W oczy rzuciło mi się głównie to, że napisy wyświetlane u dołu ekranu dość regularnie nie pokrywają się z tym, co mówią bohaterowie. Oczywiście nie jest to jakaś wielka różnica, że bohaterowie mówią o jednym, a napisy sugerują coś odmiennego. Różnica jest raczej, że tak powiem, „kosmetyczna” tzn. zamiast „Chodźcie” wyświetla się napis „Chodźmy”. To jest przykład, który nie pochodzi z gry, ale jest do niego podobny, więc mam nadzieję, że będziecie wiedzieć o co mi chodziło. Oprócz tego nie zauważyłem innych niegodziwości, a te obecne nie psują w znaczący sposób wrażeń z gry. Jeżeli mam Was w ten sposób przekonać, to powiem, że jest to najlepszy polski dubbing, na jaki natrafiłem w czasie swojej przygody z grami wideo.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090818034057...3_640w.jpg]

Ogólne założenia rozgrywki pozostały bez większych zmian. Wobec tego ciągle jest to przygodowa gra akcji, która wykorzystuje mechanikę strzelaniny w trzecioosobowej perspektywie z wykorzystaniem systemu osłon. Całość opiera się także na penetrowaniu świata gry poprzez przemierzanie go oraz wykorzystanie wielorakich elementów okolicznej zabudowy czy roślinności jako kolejnych etapów naszej podróży w efektownej wspinaczce. Nate potrafi wykorzystać najróżniejsze belki, cegłówki czy krawędzie do tego, żeby móc się złapać i przemieścić dalej. Ta płaszczyzna gra stoi na dopracowanym poziomie, czym powoduje należytą satysfakcję u gracza. W zasadzie całość tej mechaniki nie zmieniła się względem poprzedniczki. Odniosłem jedynie wrażenie, że twórcy bardziej przyłożyli się do projektowania lokacji, czym lekko podnieśli poziom wyzwania przy wspinaczce. Spotkamy się w kilku etapach z pułapkami czy czasówkami, gdzie żeby nie spaść w przepaść trzeba się pospieszyć. Mimo wszystko nadal nie możemy tutaj mówić o wysokim wyzwaniu płynącym z tego elementu gry. Wciąż nie musimy się wysilać tak, jak w przypadku konkurencyjnych gier gatunku wykorzystujących elementy zręcznościowo-platformowe. Poza wspinaczką swój czas przy grze spędzimy rozwiązując zagadki logiczne, które tak samo jak wcześniej są łatwe i nie spowodują, że zatrzymamy się w danym pomieszczeniu na dłuższy czas. Są jednak ciekawiej zaprojektowane niż te z „Fortuny Drake'a”, choć nadal opierają się na wertowaniu dziennika posiadanego przez naszego awanturnika.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090710062230...3_640w.jpg]

Nowością w „Among Thieves” jest obecność bezszelestnego eliminowania pojedynczych strażników bez alarmowania pozostałych. Skradanie opiera się na skrywaniu za osłonami i umiejętnym manewrowaniu, ażeby móc zbliżyć się do patrolującego wartownika i w odpowiednim momencie przycisnąć odpowiedzialny za cichą eliminację. Nate wykorzystuje szereg różnorodnych ciosów, które są zależne od środowiska. Za każdym razem delikwent pożegna się z życiem w sposób mniej lub bardziej wyrafinowany. Każda animacja jest bardzo efektowna i przyjemna dla oka. Oczywiście wszystko musimy wykonać tak, żeby nie zostać zauważonym przez kumpli eliminowanego gagatka, bo wtedy cała dyskrecja pójdzie w las. Aspekt skradankowy znacznie urozmaica nasze poczynania i dodaje nowe możliwości taktyczne. Ciche wykończenie wszystkich strażników w danej lokacji nie tylko uniemożliwi wezwanie posiłków, ale też zaoszczędzi nam amunicję. Gameplay dużo na tym zyskał i jest to zmiana wyłącznie in plus. Kolejną ze zmian, która w pewnym sensie łączy się ze skradaniem, dotyczy walki wręcz. W pierwszej części był to element raczej mało rozbudowany i niewpływający znacząco na przebieg zabawy. Tutaj doczekał się bardziej pieczołowitego wykonania, a same pojedynki na pięści i kopniaki stały się widowiskowe. W czasie bijatyk wykorzystamy przycisk do wyprowadzania ciosów oraz do kontrataków, uników czy reagowania na ciosy oponentów w inny sposób. Do walk dochodzi najczęściej, gdy w czasie skradania zostaniemy zauważeni lub w czasie strzelanin, gdy przeciwnik stanie przed nami twarzą w twarz.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090918014138...0_640w.jpg]

Tak jak uprzednio tempo zabawy jest bardzo wysokie, jednak tym razem twórcom udało się uciec od schematu i o wiele bardziej zrównoważono poszczególne elementy mechaniki. Nie ma już schematu - strzelanie, wspinanie, strzelanie, wspinanie. Teraz spotkamy się z większą ilością równorzędnych aspektów gry, które są ze sobą wymieszane tak, że nie nudzą i nie tworzą schematów. Oprócz strzelanin, w których ważną rolę pełnią osłony terenowe, spotkamy się także z innymi dynamicznymi sekwencjami. Efektowne pościgi, strzelanie z działka stacjonarnego w samochodzie, skakanie po jadących ciężarówkach, batalia na pędzącym pociągu i wiele innych zapadających w pamięć, dających sporą dawkę adrenaliny, karkołomnych wyczynów rodem z pełnometrażowych filmów w tej tematyce. Z wyreżyserowanymi scenami zmierzymy się także w trakcie innych fragmentów zabawy np. w czasie wspinaczki bardzo często będzie dochodzić do tego, że po oddanym skoku akurat dojdzie do uszkodzenia danego obiektu i to spowoduje, że Nathan ledwo ujdzie z życiem, gdy w ostatniej chwili złapie się czegoś innego albo zostanie złapany przez towarzyszy podróży. Ogólnie skrypty są często spotykane i nie psują przy tym zabawy, lecz wprost przeciwnie tylko uatrakcyjniają grę nieprzewidzianymi wydarzeniami i przyjemnymi dla oka animacjami.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090819055536...2_640w.jpg]

Mechanika rozgrywki została wykonana świetnie. Twórcy dopracowali i dopięli wszystko na ostatni guzik, dzięki czemu oddany produkt jest naprawdę grywalny. Sterowanie jest intuicyjne i precyzyjne. Strzelanie jest bardzo rajcujące, czuć siłę broni, a w zależności od modelu, spotkamy się z inną celnością. Arsenał doczekał się rozszerzenia, co tylko nadaje grze jeszcze większej atrakcyjności, bowiem już pierwowzór cechował się ciekawym zestawem giwer. Większą ilość broni powoduje, że gra jest bardziej urozmaicona, ponieważ każda broń oferuje inny sposób strzelania, a to daje inne możliwości taktyczne. Amunicja nie jest jednak nielimitowana i po jakimś czasie naboje się skończą, co zmusi gracza do zmiany uzbrojenia na najbliższy leżący egzemplarz. Jeżeli chodzi o przeciwników, to podzielono ich na kilka rodzajów ze względu na jakość opancerzenia. Im większe opancerzenie, tym więcej naboi trzeba w niego władować, co podnosi wartość bojową takiego gagatka. To oczywiste. AI przeciwników jest poprawne. Kryją się za osłonami, próbują nas okrążyć, często rzucają granaty i potrafią zauważyć, że skończyły się nam naboje, kiedy to zaczynają wychodzić z osłon, bo wiedzą, że jesteśmy bezbronni. Z drugiej strony zdarza się im nie zauważyć leżącego obok ich stóp granatu, dzięki czemu bardzo łatwo można eliminować większe grupki wrogów jednym celnym rzutem. Odnośnie rzucania granatów mamy do czynienia ze zmianą, bowiem celowany rzut granatem możemy oddać mierząc celownikiem na środku ekranu, a nie jak poprzednio tylko z pomocą sensora ruchu w padzie. Poza tym chcąc rzucać z granatem nie musimy zmieniać broni, gdyż granaty mają osobny przycisk. W każdym razie walka z wykorzystaniem broni palnej opiera się na tym samym, co w „Drake's Fortune”. Trzeba więc być w ciągłym ruchu i poruszać między osłonami.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20091118100938...0_640w.jpg]

Uncharted: Drake's Fortune” było bardzo ładnie prezentującą się pozycją. Twórcy zapewniali jednak, że tytuł ten wykorzystuje jakieś 30% mocy obliczeniowej PlayStation 3, co dawało spore nadzieje i oczekiwania względem kolejnej odsłony. W przypadku „Uncharted 2: Among Thieves” możemy mówić o tak sporym skoku jakościowym oprawy wizualnej, że każdy, kto zagra w ten tytuł, będzie pod ogromnym wrażeniem postępu technologicznego, jaki dokonał się na przestrzeni dwóch lat. Jakość grafiki jest po prostu rewelacyjna i miażdży gałki oczne, czym powoduje opad szczęki, który łamie stopy grającego[suchar mode off]. Począwszy od projektów lokacji i bogactwa szczegółów widocznego w otoczeniu czy ilości walających się wokół elementów, a skończywszy na kolorystyce, efektach, zabawie głębią ostrości i płynnych animacjach możemy mówić o genialnej pracy w wykonaniu grafików. Widoki, jakie ci panowie nam zaserwowali, są ucztą dla naszego wzroku. To wszystko, co widzimy w oddali robi ogromne wrażenie i będzie powodowało wielokrotnie, że zamiast ruszyć do przodu i popchać fabułę, staniecie na chwilkę i będziecie podziwiać okolicę. Na przestrzeni opowieści zwiedzimy różne części świata, dzięki czemu lokacje są bardzo różnorodne – tropikalna i pełna roślinności dżungla na Borneo, zniszczone działaniami wojennymi miasto w Nepalu czy ośnieżone szczyty w Himalajach, które zrobiły na mnie największe wrażenie ze względu na efekty graficzne towarzyszące białemu puchowi. Takie smaczki, jak ślady stóp zostawiane w śniegu czy moczące się ubranie głównego bohatera, na którym po jakimś czasie widać osiadający się śnieżek (głównie na nogawkach spodni) robią piorunujące wrażenie. Tak samo, jak z grafiką, ma się sprawa z dźwiękiem. Tutaj również mamy do czynienia z efektem końcowym pobudzającym zmysł słuchu tak bardzo, jak w żadnej innej grze. Wszystkie odgłosy towarzyszące naszym zmaganiom – od strzałów, przez wybuchy i inne dźwięki słyszalne w otoczeniu są bardzo sugestywne i nie pozostawiają cienia wątpliwości odnośnie tego, co właśnie słyszymy. Oprawa muzyczna to majstersztyk i ponownie świetnie wykonana praca przez kompozytora (ponownie Greg Edmonson). Główny motyw muzyczny słyszany w menu jest tak epicki, tak charakterystyczny i tak udany, że ilekroć go słyszę to mam ochotę na ponowne odtworzenie go. Reszta kawałków została wykonana w podobnym tonie i pasuje do otoczki, jaką wykreowano tworząc tą grę. Nie muszę chyba wspominać, że na to, co słyszymy, wpływa to, co dzieje się na ekranie. Jest to rzecz tak oczywista, jak kropka na końcu zdania oznajmującego. Nie mniej trzeba pochwalić twórców za takie rzeczy, bo w tym przypadku wyszło im to mistrzowsko.

[Obrazek: uncharted-2-among-thieves-20090819055543...6_640w.jpg]

Gdy nie można zawrócić, trzeba iść naprzód.

Naughty Dog tworząc „Uncharted 2: Among Thieves” dokonało rzeczy tak wspaniałej, że nie dziwota, że zajmują tak znaczącą pozycję wśród twórców gier wideo i stanowią wykładnie dla innych. Druga odsłona przygód Nathana Drake'a jest grą niemalże idealną, której ciężko coś zarzucić, bowiem nie posiada jakichś większych wad rzutujących na całość. Czy z tego względu możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z grą, która spodoba się każdemu? W żadnym wypadku, czegoś takiego nie można powiedzieć o żadnej grze. Gra może nie mieć żadnych wad, ale i tak może nie przypaść do gustu części graczy – nie ta koncepcja, rozgrywka, która nie wciąga czy klimat, który go nie pociąga. W każdym razie „Uncharted 2” jest grą, która rzuciła mnie na kolana i przyciągnęła do ekranu telewizora na tak długo, że odszedłem dopiero po zobaczeniu napisów końcowych. Naprawdę nie wiem, co mógłbym zarzucić twórcom, ponieważ każdy aspekt gry przygotowano na tak wysokim poziomie, że niektóre studia nigdy go nie osiągną. Sięgając po ten tytuł możecie zatem spodziewać się bardzo epickiej przygody, która potrafi oddziaływać na emocje osoby siedzącej przed ekranem telewizora, posiadającą wzorcowo opowiedzianą historię, pełną zwrotów akcji, ciekawych odniesień do pradawnych legend i wierzeń, zawierającą postacie o ciekawych osobowościach i relacjach pomiędzy nimi. Gra charakteryzuje się dynamicznością i widowiskowością, na którą wpływ ma bardzo dopracowana mechanika, najwyższej jakości oprawa audiowizualna i ogólna otoczka związana z klimatem gry. Dla mnie, na chwilę obecną, jest to najlepsza gra na PS3, w którą dane mi było zagrać. Ode mnie, w pełni zasłużone...

Werdykt: 10/10

[Obrazek: PaultheGreatPL.png]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Za post dziękują Makaveli, Spyros, mattek, Sandinista, piotros, Boven, Kraszu
31-08-2014, 16:49
Post: #2
RE: [Recenzja] Uncharted 2: Among Thieves
Cytat:Jakość grafiki jest, po prostu rewelacyjna i miażdży gałki oczne, czym powoduje opad szczęki, który łamie stopy grającego[suchar mode off].

Wprost rewelacyjne porównanie Big Grin

Recenzja była balsamem dla oczu, czytało mi się ją bardzo dobrze.
Podobało mi się to, że nie zdradziłeś co się stało w niektórych momentach i tym samym zaszczepiłeś w czytającym (także i mnie, jeśli będę posiadaczem PS3) ciekawość oraz chęć sięgnięcia po ten tytuł.
Tekst podzielony na wygodne do czytania akapity przeplatane absorbującymi fotosami z gry.
Pojawiło się też sporo twoich ogólnych odczuć oraz porównań odnośnie do poprzedniej części co znacząco urozmaica artykuł.
Jak dla mnie ,,+''.

[Obrazek: U2w1wOPWcIk88KRLcr-JeYqDf_5bJzsRQb-cbkGlWg=w308-h192-no]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Za post dziękują PaultheGreat
31-08-2014, 19:28
Post: #3
RE: [Recenzja] Uncharted 2: Among Thieves
Bardzo fajna recenzja, dobrze napisana ale chyba nie przeprowadziłeś tym razem drugiego przeczytania dla korekty, bo jest znacznie więcej literówek i "roztargnień" niż zazwyczaj. Czytało się bardzo dobrze.

Po twoim opisie mogę wnioskować, że sequel tej serii jest znacznie lepszy, ale po sporym rozczarowaniu, jakiego doznałem przy okazji spotkania z pierwowzorem wstrzymam się z poznaniem kolejnej części. Kiedyś może wyruszę tropem Marco Polo, nie wykluczam takiej możliwości. Nie nastąpi to na pewno w najbliższej przyszłości, ponieważ niesmak pozostały po ostatniej przygodzie Drake'a mogłaby przyćmić mój osąd kolejnej części.

[Obrazek: senna1.png] [Obrazek: Makaveli0160.png] [Obrazek: senna%202.png]
Odwiedź stronę użytkownika Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Za post dziękują PaultheGreat
13-09-2014, 22:13
Post: #4
RE: [Recenzja] Uncharted 2: Among Thieves
Świetna robota Paul, ale co ja się będę powtarzał. Właśnie dostałem kolejną porcję ochów i achów na temat "Uncharted 2: Among Thieves". Skoro jednak tak właśnie jest, to nie ma co szukać dziury w całym. Uncharted to elementarz dla każdego posiadacza PS3.
Recenzję jak zwykle czytało się dobrze. Nie wiem, czy po poście Makavelego korygowałeś rzekome błędy, ale ja poważniejszych babolów, ani nawet literówek, nie wychwyciłem. No cóż, czekamy na recenzję trójki, bo oczywistym jest, że po tak pozytywnych wrażeniach sięgniesz po zwieńczenie trylogii.

Plusik się należy jak psu zupa [suchar made off].

[Obrazek: Kraszuuu.png]
Znajdź wszystkie posty użytkownika
Odpowiedz cytując ten post
Za post dziękują PaultheGreat
Odpowiedz 


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Recenzja Sherlock Holmes: Crimes and Punishments Kratos 5 4769 19-01-2017 13:16
Ostatni post: GRYzonie
  [GTA V] Recenzja TabaQu 8 2287 23-01-2016 13:18
Ostatni post: MrWahacz
  [Recenzja] Call of Juarez Gunslinger michalmca 13 8036 30-06-2015 20:38
Ostatni post: michalmca
  [Recenzja] Back to the Future: the Game Spaidi 11 6460 25-06-2015 15:09
Ostatni post: RafalKa
  [Recenzja] Battlefield 3 VortaL 0 2173 07-06-2015 21:12
Ostatni post: VortaL
  [Recenzja] Batman: Arkham Asylum PaultheGreat 11 7168 26-04-2015 18:16
Ostatni post: ida2015
  [Recenzja]Fallout New Vegas ashin 2 4385 19-01-2015 23:03
Ostatni post: Kratos
  [Recenzja] Grand Theft Auto IV PaultheGreat 9 4925 30-12-2014 19:14
Ostatni post: Boven

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości