Hej. Jeśli to czytasz to znaczy, że jesteś zarejestrowanym użytkownikiem naszego forum. Kliknij tutaj aby się zarejestrować i w pełni korzystać z forum.

God of War: Chains of Olympus
#1
Gram sobie, gram i coś nie mogłem skończyć gry w przeciągu 4 godzin. Myślałem, że po epizodzie z Caillope się skończy, a tu nie...

Na razie utknąłem na pokonywaniu latającej królowej... nie znalazłem jeszcze na nią skutecznego pomysłu.
Dochodzę do momentu jak spada jej życie do mniej więcej 10% i potem zakrywa się szczelnie skrzydłami i odnawia się jej życie do 50%.
I tak 3 razy miałem... będę jeszcze kombinował, ale na razie palce mnie bolą... Wink
A myślałem, że przed wieczorem ją skończę i na spokojnie zacznę zwiedzanie miasteczka, a tu się może to nie udać... Sad
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#2
Też z początku miałem problemy z Persefoną, jej nawet szybkie ataki łatwo pozbawiały mnie energii i także męczyły moje palce Smile Pamiętam, że najpierw trza było skrzywdzić ją trochę ostrzami , potem laska zaczyna rzucać takimi słonecznymi kulami, które trzeba odbić tarczą (dobre wyczucie czasu). Po kilku takich odwetach, bogini osiada na kolumnie i można trochę bardziej jej dołożyć. W każdym razie szefolka nie jest jakaś przesadnie trudna, zaś sama walka wydała mi się jakaś taka normalna. O wiele bardziej podobała mi się ostateczna walka w Duchu Sparty. Jak to się mówi epicka.
[Obrazek: Mlyneq.png]

[Obrazek: retronagazieuserbar.jpg]
Odpowiedz
#3
Sandinista napisał(a):O wiele bardziej podobała mi się ostateczna walka w Duchu Sparty. Jak to się mówi epicka.

Niewątpliwie finał Ducha Sparty był o wiele lepszy. Z drugiej strony jednak nie mogłem powstrzymać łez w momencie wyboru przed jakim stanął Kratos. Do ostatniej chwili nie byłem pewien co uczyni nasz główny bohater, a obydwie decyzje niosły ze sobą nieciekawe skutki. Sama gra jak najbardziej mi się podobała, ot po prostu God of War na PSP. Byłem jednak trochę rozczarowany, gdy po pokonaniu Persefony ujrzałem napisy końcowe.
[Obrazek: YU6rXCy.png]

Posiadane konsole

PlayStation One SCPH-102 z Modchipem
PlayStation SCPH-9002 z Modchipem
PlayStation 2 SCPH-75004 z ModBo Chip
PlayStation Portable E1000 (CFW 6.60 PRO C)
PlayStation 3 CECH-2003B (REBUG 4.81 CEX COBRA 7.5)

Aktualnie ogrywane:
God of War II HD
NBA 2K17

Odpowiedz
#4
(11-04-2013, 17:41)Sandinista napisał(a): Też z początku miałem problemy z Persefoną, jej nawet szybkie ataki łatwo pozbawiały mnie energii i także męczyły moje palce Smile Pamiętam, że najpierw trza było skrzywdzić ją trochę ostrzami , potem laska zaczyna rzucać takimi słonecznymi kulami, które trzeba odbić tarczą (dobre wyczucie czasu). Po kilku takich odwetach, bogini osiada na kolumnie i można trochę bardziej jej dołożyć. W każdym razie szefolka nie jest jakaś przesadnie trudna, zaś sama walka wydała mi się jakaś taka normalna.[..]

To odkryłem, ale ja ją walę cały czas pięścią i mocnym atakiem jak opada na kolumnę. Może to jest przyczyna.
Najgorzej, że nie wiem co zrobić jak ona się skuli i okryje skrzydłami, bo wtedy nie mogę nic jej zrobić. i jak się rozwija ze skrzydeł, to znowu ma około 50% życia... I potem znowu zabawa w kółko... Sad
Popróbuję teraz wykorzystać ostrza, może będą skuteczniejsze...

(11-04-2013, 18:05)Yohokaru napisał(a): [..]Byłem jednak trochę rozczarowany, gdy po pokonaniu Persefony ujrzałem napisy końcowe.

Aaa... czyli jestem na ostatniej walce... Smile Mam ją ukończoną w połowie, bo checkpoint przenosi mnie do połowy jej życia, ale nie mogę jej na razie wykończyć... Całe szczęście, że w PSP można wstrzymać grę w dowolnym momencie, bo inaczej byłbym wściekły jakby konsola musiała cały czas chodzić...
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#5
Nie pamiętam dokładnie jak się to robiło, ale na necie jest na pewno walka nagrana i sposób na jej pokonanie, nie wiem czy jakoś nie dało się babie przerwać tego ataku.
Odpowiedz
#6
Wczoraj przysiadłem jeszcze na chwilę spróbować walki ostrzami zamiast rękawicą... Pomogło skakanie przy użyciu , potem L+.
Zrzucenie jej na podłogę trwało faktycznie krócej niż przy użyciu rękawicy.
Przez przypadek wpadłem na sposób jej unicestwienia... Smile
[spoiler]Walcząc na okrągłym ringu cały czas widać mniejszy bardziej żółty okrąg. Jak się okazało jest to okrąg ze światła i jak Persefona spadnie z kolumny trzeba wejść w snop światła i wcisnąć L, żeby aktywować tarczę światła i wtedy światło trafia w nią i rozpoczyna się seria klikania, czyli jak dobrze rozumiem QTE. [/spoiler]

Aż w końcu ona ginie i zaczynają się końcowe napisy, a po nich kolejny krótki już filmik... Smile

Jaki byłem zadowolony jak udało mi się ją pokonać i ukończyć grę przed rozpoczęciem wizyty w miasteczku... Smile
Teraz kolej na GoW I, ale nie wcześniej jak po skończeniu zwiedzania miasteczka...
[Obrazek: 9458.png][Obrazek: piotros_org.png]
3DS FC: 2724-0392-0522
Odpowiedz
#7
Pierwsze przejście zaliczone, ale na tym sprawa się nie kończy. Moim celem w serii GOW zawsze był atak na najwyższy poziom trudności. Za pierwszym razem rzuciłem się od razu na "hard", a teraz maszeruję sobie przez antyczny świat w trybie boga ("god mode").

"Chains of Olympus", to klasyczna, kolejna odsłona znanego cyklu. Nie ma w tej części absolutnie nic innowacyjnego. Identyczna mechanika rozgrywki, identyczna ścieżka dźwiękowa, te same głosy postaci, taka sama grafika i design potworów, praktycznie to samo sterowanie. Ot, kolejny GOW. Oczywiście pomijam różnice w takich szczegółach jak czary, bo tutaj twórcy wymyślili coś innego, ale są to jedynie kosmetyczne zmiany. I wiecie co? Kompletnie mi to nie przeszkadza. Od razu w tej części czułem się jak ryba w wodzie i dosłownie po kilku sekundach cieszyłem się niczym niezakłóconą, płynną rozgrywką. Jedyna znacząca różnica, to opcja uniku, którą oczywiście trzeba było rozwiązać inaczej ze względu na brak drugiego analoga w PSP. Tutaj ten manewr wykonujemy poprzez kombinację L+R+wychylenie drążka. Teoretycznie dosyć skomplikowane, ale w praktyce da się do tego przyzwyczaić i skutecznie stosować w walce. Prawdopodobnie na poziomie "normal" gracz poradzi sobie z ukończeniem gry, nawet gdy niespecjalnie wychodzą mu te uniki. Na wyższych poziomach jest to jednak absolutna podstawa i na przykład ja jakoś daję sobie radę. Miałem co do tego aspektu poważne obawy, bowiem GOW oferuje gameplay stricte zręcznościowy. Teraz już wiem, że na PSP można z powodzeniem i w takie gierki szarpać.
Oczywiście w 100% wyprofilowanego pada kieszonsolka nie zastąpi. Jest mniej wygodnie, ale pomimo wszystko da się. Smile

Ta część podobała mi się pod względem fabularnym. Ukazuje Kratosa bardziej ludzkim. Ważną rolę w osi fabularnej odgrywała postać jego córki.
Na minus zaliczam z kolei brak trybu gniewu. Fajnie się z tego korzystało w przypadku GOW 1/2.

Na plusik zaliczam również walki z bossami. Były to ciekawe postacie. Szczególnie podpasowała mi druga potyczka z Charonem. Stety/niestety z pokonaniem (prawie) każdego nich nie miałem większego problemu. Może to wina tego, że zawsze do serii GOW miałem hardcorowe podejście i wcześniejsze doświadczenie mi się udziela... Możliwe jednak, że jeszcze się to zmieni bowiem sporo gry na "god mode" przede mną. Przyznaję jednak, że nie byłem w stanie samodzielnie utłuc Persefony z tych samych przyczyn co piotros. Jakoś nie wpadłem na pomysł, co tam trzeba było pod koniec walki zrobić. Sad Musiałem zerknąć do solucji. Rozwiązanie, jak to zwykle w tego typu sytuacjach bywa, okazało się banalnie proste.

Z tego co zauważyłem w menu do zaliczenia jest pięć jakichś wyzwań, które w odpowiednim czasie zamierzam podjąć.

P.S. GOW: Chains of Olympus, to pełnoprawna część serii i pozycja obowiązkowa dla każdego fana przygód Kratosa. Gra oferuje kilka godzin bardzo intensywnej, miodnej rozgrywki. Jest to w moim odczuciu produkcja stojąca pół kroku z tyłu w stosunku do części znanych z konsol stacjonarnych. Trzeba o tym szczerze nadmienić.
Swoją drogą ciekaw jestem jakie odczucia związane z "Chain of Olympus" mają gracze, którzy zaliczyli wersję na PS3?
[Obrazek: Kraszuuu.png]
Odpowiedz
#8
Ja o GOW: Chains of Olympus powiedzieć mogę tyle, że to bardzo fajna część i nie odstaje graficznie, stylowo ani akcją od wersji z dużych konsol.

Co najwyżej irytowała mnie bardzo duża ilość QTE związanych z szybkim machaniem analogiem w różne strony bądź zakreślając nim szybko okrąg. Na stacjonarnych konsolach potrafiło to docierać analogi, jednak co to za problem kupić nowego gamepada. Z PSP tak łatwo już nie ma Smile Owy GOW był pierwszą grą jaką przeszedłem na PSP i zaraz potem sprzęt pojechał na gwarancję Smile Joy nie wytrzymał i łapał luzy oraz chrupał Wink Dlatego nigdy już nie ograłem po raz drugi tego GOW'a, bo szkoda było mi PSP, chyba 1,5 roku minęło nim odważyłem się na odpalenie Ducha Sparty (który moim zdaniem przewyższa Łańcuchy Olimpu parokrotnie).

Z tego co wyczytałem to autorzy byli świadomi tego "problemu", dlatego w Duchu Sparty niemal nie ma już takich wyczynowych akcji z wymachiwaniem analogami podczas QTE (machania wyczynowe występują w ilościach jednostkowych i prawie ich nie ma).
Odpowiedz
#9
Wrażenia z poziomu God mode (tryb boga).
Podczas właściwej rozgrywki nie miałem praktycznie żadnego poważniejszego zacięcia. Oczywiście niektóre większe walki czasami musiałem powtarzać, ale wprawiony gracz nie powinien mieć problemów z zaliczeniem tego poziomu trudności. W serii GOW zawsze największą satysfakcję sprawił mi właśnie ten najwyższy poziom, bowiem zmuszał mnie do w pełni świadomego grania. Tak było również i w tej części. Niektóre lokacje zaliczałem nawet szybciej niż na poziomie hard.
Do walk trzeba jednak podchodzić tutaj dużo bardziej taktycznie. Podstawą są oczywiście uniki i dbanie o własną skórę. Kiedy tylko można, to trzeba tutaj korzystać z chwytów ( ). Wówczas Kratos nie jest atakowany przez innych przeciwników, co jest bezcenne podczas starć z większą grupką oponentów. Cenne jest również opanowanie technik walki w powietrzu. W ten sposób również można wyeliminować niewygodnych mniejszych przeciwników, którzy są bardzo upierdliwi.
Życie zmusiło mnie również, pod koniec gry, do przeproszenia się dodatkową bronią, na którą nawet nie spojrzałem na niższym poziomie. Rękawica Zeusa to potężna broń, która ma swoje niezaprzeczalne walory. Szczególnie cenny jest atak z góry po podwójnym wyskoku. Wówczas Kratos z ogromną mocą uderza w ziemię rażąc wszystko wokół. To mega przydatna opcja w końcówce gry. Spore fragmenty najtrudniejszych walk rozwiązywałem wykorzystując właśnie rękawicę. Ostrza często okazywały się tutaj zbyt słabe. Swoją drogą ta dodatkowa broń strasznie kojarzy mi się z podobnymi zabawkami znanymi z serii „Devil May Cry”.
Wszystko byłoby ładnie pięknie gdyby nie finałowa batalia z Persefoną. Pojedynek ten dzieli się na dwie fazy i pierwsza z nich była dla mnie koszmarnie trudna. Kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt prób…, a później to już przestałem liczyć. Mam wrażenie, że na pokonanie tej francy poświęciłem podobną ilość czasu, co na całą wcześniejszą rozgrywkę. Teoretycznie walkę dosyć szybko można rozgryźć, bo boss zachowuje się schematycznie. W praktyce jednak utrzymać się przy życiu jest diabelnie trudno.
Persefonę trzeba było trafić kilkanaście/dziesiąt razy, aby doprowadzić do drugiej fazy walki (i tym samym do checkpointa). Kratos z kolei padał po mniej więcej dwóch ciosach. Nawet mimo tego, że wszystko miałem rozwinięte na maxa (wszystkie bronie + pasek życia + pasek magii). Próbowałem różnych rozwiązań. Zerkałem nawet na YT, ale nie byłem w stanie walczyć tak jak na filmikach. Wypracowałem z czasem swój indywidualny sposób oparty na unikach, bloku tarczą, oraz na moim ulubionym, potężnym combo, które regularnie na najwyższym stopniu trudności stosuję już od czasów GOW1. Mowa tu o kombinacji . Z racji słabości Kratosa na otrzymywane ciosy nie ma tutaj praktycznie miejsca na błędy. Margines pomyłki to dosłownie jeden/dwa otrzymane obrażenia. W związku z tym trzeba wyrobić idealnego skilla. W końcu zbiłem panience pasek energii do połowy i zaczęła się druga faza walki, która była już łatwiejsza. Trochę i tutaj trzeba się spocić, ale ostateczne zwycięstwo jest w tym momencie jedynie kwestią czasu. Generalnie jednak różnica w poziomie trudności między hard, a god mode podczas walki finałowej jest w moim odczuciu kolosalna.

Wyzwania Hadesa.
Seria GOW przyzwyczaiła do wyzwań, które można odblokować po przyjściu gry na dowolnym poziomie trudności. Ja zawsze zaliczam je na sam koniec swojej przygody z daną częścią przygód Kratosa. Po zaliczeniu gry właściwej co najmniej dwukrotnie jestem zazwyczaj na tyle obcykany, że wyzwania nie stanowią już większego problemu. W przypadku „Chains of Olympus” również dosyć szybko sobie z tym poradziłem. Zadania są pomysłowe i całkiem wymagające. Kilka prób musiałem przeznaczyć na każde wyzwanie (wszystkich jest pięć). Nie jest to z pewnością bułka z masłem, ale żaden challange nie powinien stanowić problemu dla starych wyżeraczy. Nie ma tutaj czegoś tak hardcorowego jak to, co zafundowali graczom twórcy GOW1. W tamtej grze wyzwanie nr 10 było piekielnie trudne. Kto się z nim mierzył z pewnością wie o czym piszę. Aha, wspominana wyżej rękawica Zeusa jest bardzo przydatna również podczas zaliczania wyzwań.

Na deser pooglądałem sobie extrasy w sekcji „Treasures”. Tak jak w poprzedniczkach można tutaj zdobyć dodatkowe stroje dla Kratosa, które mają swoje indywidualne właściwości. Mam obecnie do wyboru trzy wdzianka i wydaje mi się, że więcej się nie da zdobyć. Nie zamierzam jednak przychodzić gry po raz kolejny testując walory poszczególnych strojów.
Kontynuacja jednaj z moich ulubionych serii wypadła na PSP zadziwiająco dobrze. Aż dziw bierze, że tak potężny tytuł tutaj hula sobie na tej niepozornej maszynce. Gra warta polecenia. Jest to pozycja obowiązkowa dla fanów boga wojny. Trzeba teraz odpocząć od tej genialnej serii. Za jakiś czas rozejrzę się za „Duchem Sparty”.
[Obrazek: Kraszuuu.png]
Odpowiedz
#10
Tak was czytam choposzki i mnie załamujecie ;( Przecież ta część jest banalna, zarówno, jeżeli chodzi o zagadki (ponoć jakieś są), jak i bossów (jeszcze bardziej PONOĆ). Co do Persefony [spoiler]to gołym okiem było widać, że ten pomarańczowy okrąg wyraźnie nie pasował do reszty i coś trzeba było z nim zrobić. W tym przypadku wystarczyło po prostu na niego wleźć i reszta sama poszła. Ten pojedynek przypomniał mi legendarny już bój z końcowym białym Bogiem w Onimusha: Dawn of Dreams. Tam też trzeba było uciekać przed pojawiającymi się u podłoża "wybuchami mocy". Tyle, że tam jak dla mnie było to znacznie bardziej zręcznościowe i stresujące. W Chains of Olympus na lajciku sobie omijałem te jej ataki.

Co do bossów, co do których doszliśmy już że w tej części to niezwykle rzadki widok, to zaskoczył mnie pojedynek z Charonem. Rzecz jasna ten pierwszy, kiedy mocno się zdziwiłem, że oto ginę i dalej żyję ;) Już myślałem, że twórcy złamali swoją żelazną zasadę liniowości i właśnie wybrałem jedną z dwóch możliwych ścieżek dalszego kontynuowania gry (pierwsza to oczywiście wygranie z typem).[/spoiler]

Obaj bossowie to mimo wszystko znakomity wybór, choć sam temat mitologii jest bardzo nośny, więc twórcy mają z czego korzystać i po raz kolejny udowodnili, że potrafią to zrobić. Był chyba jeszcze na początku jakiś jaszczur, bo to zdaje się już godofłorowa tradycja, że początek gry to walka z jakimś przerośniętym "gadem". Piszę "chyba", bo po mniej więcej dwóch godzinach od rozpoczęcia jakoś odłożyłem na wirtualną półkę tę część, żeby po ponad 3 miesiącach do niej wrócić ze zdwojoną siłą. I zanim zdążyłem wygodnie się rozsiąść w fotelu to gra się skończyła... Serio, dostałem takiego telepania, że bardziej wkurzyłem się tylko po skończeniu God of War II i tej arcybezczelnej końcówce. Ja chciałem jeszcze grać i jeszcze i jeszcze, a tu koniec. Mimo dosyć oczywistych wad i jak Kraszu pisał małego kroku w tył to jednak w dużej mierze stary dobry God of War. Nieco okrojony, bo wygląda jak pół gry, ale miażdży się robactwo tak samo przyjemnie jak w dwóch pierwszych częściach z dorosłej Plejstacji.

Jak wspominałem, odpaliłem już na moment dosłownie Ghost of Sparta i już w tej króciutkiej chwili miałem więcej elementów skakanych czy platformowych niż przez całe Chains of Olympus razem wzięte. To taka typowa młócka, nota bene na normalu dosyć prosta. Podobnież znowu jak mój fioletowy pobratymiec miałem spore opory przed używaniem Rękawicy i podobnież na myśl od razu przyszła mi analogiczna broń z Devil May Cry. Mimo wszystko czerwonych orbów miałem od groma, więc dopieściłem ją na maksa i jest to potężny oręż. Cyklopy, których normalnie trzeba klepać najmocniejszymi kombosami Ostrzy chaosu dobrych kilka minut, przy Rękawicy wysiadają po kilkunastu sekundach. Czary-mary to z kolei absolutnie zbędna sprawa w tej części. Użyłem kilka razy, ale spokojnie obyłbym się i bez nich.

QTE są i to w sporej ilości rzecz jasna. Trzeba czasami reagować dosłownie bez mrugnięcia okiem i tam gdzie się da to uczyć ich na pamięć. Szczególnie przed jednym typem wroga, gdzie po wciśnięciu mamy jakieś 0.00000001 sekundy na reakcję i wciśnięcie prawidłowego guziczka.

Wszystkiego w Chains of Olympus jest jakby mniej i z pewnością inaczej patrzyłbym na to gdybym dorwał się do gry na PSP. Wiem, że nie ma co oczekiwać niemożliwego i wersja na PS3 to jedynie podciągnięta rozdzielczość, ale jakoś bardziej się to w oczy rzuca. Przeciwników nie ma tak naprawdę dużo. Są grupki, ale szybko się ich idzie pozbyć i żaden z nich nie sprawił mi problemów. Nawet meduzy, które w poprzednich częściach lubiły to i owo zamrozić, tutaj robią to jakoś bez przekonania ;D Może to Kratos został za bardzo przepakowany. W gruncie rzeczy rozgrywka jest dosyć prostolinijna. Jedynie idziemy przed siebie i wyżynamy kolejne hordy robactwa. Nie trzeba za dużo kombinować, nie idzie się też nawet na chwilę zatrzymać. Za to Kratos to dalej kawał skurczysyna, który z wrodzoną agresją ubija wrogów na kwaśne jabłko do tego stopnia, że niemal to namacalnie czuć przez trzymanego w dłoni pada.

P.S. Śmiesznie trochę wyglądał ten element jak odsuwaliśmy córeczkę od naszej nogi ;D

P.S.2 Ja w przeciwieństwie do Krasza nie będe odpoczywał od serii i Chains of Olympus rozbudziło mój apetyt do granic możliwości. Mam ochotę ograć teraz całą serię na wdechu hehe.
You wanna play games? Okay, I'll play with you. You wanna play rough? Okay! Say hello to my little friend!

[Obrazek: montana_pl89.png]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości